Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Jakie zwierzątka są szczęśliwe?

Jakie zwierzątka są szczęśliwe?
Źródło: materiały prasowe
Na farmie jest wesoło, krowy leniwie żują źdźbła trawy, świnki taplają się w błotku, a kury i króliki biegają swobodnie między nimi. To beztroski obrazek rodem z kreskówek, ale… nie wszystkie zwierzęta mają tak dobrze. Czy wasze maluchy są tego świadome? Jak sprzedać dzieciom wiedzę o (nie)szczęśliwych kurach, krowach albo zamkniętych w schroniskach psach?

Po co to całe „eko”?

Maluchy długo nie widzą związku między skacząca w kałużach Świnką Peppą a ulubionymi parówkami. I wcale nie trzeba im tego związku w brutalny sposób uświadamiać. Można, a nawet należy, pokazywać, że mamy wpływ na to, w jakich warunkach zwierzęta są hodowane. To lekcja empatii, mądrego odżywiania i nauka konsumenckich wyborów w jednym.

Co maluch o hodowli wiedzieć powinien? Że szczęśliwa kura, krowa, świnka czy królik to takie zwierzę, które nie jest stłoczone z innymi w ciasnej klatce czy hali bez dostępu dziennego światła, ale może wychodzić na powietrze i korzystać ze słońca. Że pozwala mu się rosnąć we własnym tempie i że może robić to, co lubi (grzebać w ziemi, brodzić po kałużach czy leżeć swobodnie na trawie – kto jak kto, ale dzieci rozumieją doskonale, że to czysta przyjemność!). Że „eko” działa w dwie strony - daje nie tylko smaczne i zdrowe produkty na śniadanie, ale i godne warunki do życia dla zwierząt. I że mamy na to wpływ – kupując produkty eko, wspieramy hodowców, którzy zwierzęta taktują z szacunkiem.

Weźmy na przykład jajka. Zakupy w markecie to doskonała okazja do wytłumaczenia, dlaczego ważne jest, które jaja kupujemy. Że szczęśliwe kury to te, które mają dostęp do wybiegu, trawy i słońca, a ich jajka oznaczone są kodem rozpoczynającym się cyferką 0 (ekologiczne) lub 1 (z wolnego wybiegu). Macie jak w banku, że dzieciaki zaangażują się w znalezienie na półce tych właściwych, a potem będą pilnować, czy jajka na ich niedzielną jajecznicę aby na pewno zniosła zadowolona z życia kura.

Na ratunek!

Czy da się w łagodny sposób przejść od teorii do praktyki? Jak zwykle, gdy chodzi o dzieci, najlepiej przez zabawę. O ile zabawek z kręgu „gospodarstwo na wsi” jest naprawę mnóstwo (bo przecież maluchy kochają słodkie króliczki, cielątka i owieczki), wszystkie te figurki, klocki i puzzle pokazują sielankowe życie wiejskich zwierząt, które z losem tych hodowlanych tak naprawdę ma niewiele wspólnego. Kreatywnie i bez epatowania drastycznymi szczegółami z tematem mierzy się drewniana farma od fundacji CIWF (Compassion in World Farming, organizacja działająca na rzecz dobrostanu zwierząt). Na farmie, jak to na farmie – są krowy, świnki, kury. Są też… ciasne klatki, jest budynek pozbawiony okien i mnóstwo antybiotyków. Na szczęście farmę można przeorganizować – to właśnie zadanie dla dzieciaków. Z rozłożonych ścian budynku powstaje pastwisko, zwierzęta zyskują przestrzeń i swobodę. Jasny i prosty przekaz, a zmiany widoczne czarno na białym. Zabawka ma też bardziej dostępną, odpowiednią dla starszych dzieci, wersję online, znajdziecie ją tu.

Nie tylko hodowlane

Dzieciakom warto uświadamiać, że „gorzej” mogą mieć też zwierzęta domowe. Starszaki, zwłaszcza te uwielbiające psy, można zabrać do schroniska. Tu kontrast widoczny jest jak na dłoni: smętny psiak zamknięty w kojcu i radosny na spacerze. Nie każdego możemy adoptować, pomóc (i zaangażować w pomoc dzieci) da się jednak na wiele sposobów. Sprzątanie klatek, wyprowadzanie na spacer, kupno karmy czy zbiórka starych koców - możliwości jest mnóstwo. Być może po takiej wizycie dzieciak przeznaczy na schronisko kieszonkowe czy zaskórniaki od babci?

Najważniejsze to pokazać, że zwierzęta – wszystkie, bez wyjątku - myślą, czują, martwią się, cieszą tak samo jak my. Ze świadomego malucha nie musi od razu wyrosnąć zagorzały wegetarianin, wystarczy, że wyrośnie empatyczny człowiek.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Pierwsza lekcja anatomii

Agnieszka Radziszowska

Zwierzęta domowe

Agata Michalak

Najpopularniejsze na blogu

Śniadanie, które szkodzi

Agnieszka Radziszowska

Sam w domu

Agnieszka Radziszowska