Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Jessica Simpson i jej praca, co poszła na marne...

Jessica Simpson i jej praca, co poszła na marne...
Jessica Simpson w zupełnie nowej ciąży. Zdjęcie: Twitter

Muszę, po prostu muszę opowiedzieć wam o Jessice Simpson. Znowu? Tak, znowu. Dlaczego? Bo nie ma dziewczyna farta w życiu. Albo ma go za dużo? 

7 miesięcy temu Jessica urodziła córeczkę. Super, gratulacje, te sprawy. Ale tak się dziewczynie dobrze w ciąży wiodło, że przytyła, bagatela, 30 kilogramów. To w sumie nie nowina, nie ona pierwsza i nie ostatnia. Jak ktoś całe życie spędza na diecie, to bardzo często tak kończy. A bo ciąża to taki czas, że więcej można, wszyscy ci smakołyki podtykają pod nos i zapewniają, że musisz ulegać swoim zachciankom, bo inaczej dziecko będzie nieszczęśliwe. Ulegała i ona, najbardziej smakowało jej to, co miało duuużo kalorii. Ale urodziła dziecko, a waga nic. Jakieś marne pięć kilo jej ubyło. Więc się dziewczyna zaparła. Podpisała kontrakt z Weight Watchers na grube miliony. I zaczęła - ćwiczenia, dieta, ćwiczenia, dieta. Po 5 miesiącach staje na wadze, a tu minus dwadzieścia. Pięknie, gratulacje, te sprawy. Zazdrość w oczach innych matek, którym ciągle gdzieś coś zwisa. Ale Jessice tak się dobrze ćwiczyło, tak się chudło, aż... w ciążę zaszła. Szeptano o tym od miesiąca, w święta oficjalnie potwierdziła. Stwierdziła, że czuje się jak na szczycie świata, a ja sama nie wiem, co o tym myśleć. Tak się dziewczyna natrudziła, naćwiczyła, tyle poświęceń tylko po to, żeby teraz wszystko poszło wniwecz? Oczywiście dietę Weight Watchers musi na jakiś czas odstawić, ciąża to nie jest czas na diety. Przedstawiciele WW twierdzą, że są w siódmym niebie, że wierzą w Jessikę, że nauczyła się już na czym polega zdrowe odżywianie, że zaszczepiła w sobie zdrowe nawyki. A mi jej niezmiernie szkoda. I myślę sobie, że powinna teraz z kimś nowy kontrakt podpisać, "jak nie przytyć w czasie ciąży więcej, niż to absolutnie konieczne", bo może taka kolejna okrągła sumka na koncie pomogłaby jej powstrzymać wilczy apetyt na ciasteczka, chipsy, kluseczki, shake'i i inne pyszności, dzięki którym nie tylko brzuch jej w ciąży urósł. 

Każdy moment w życiu jest dobry na okłądkę. Czy się schudnie, przytyje, czy urodzi dziecko. Zdjęcie: WeightWatchers magazine 

Tagi: uroda, dieta

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy