Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Jim Morrison. Grube jest piękne

Jim Morrison. Grube jest piękne
Jim w swojej grubszej wersji. Akurat nie w college'u, tylko trochę później. Zdjęcie: Facebook / Blank on Blank
Dziewczyny się w nim kochały. Bez względu na to, czy był akurat pięknie wyrzeźbiony, czy lekko otłuszczony. W niedawno opublikowanym fragmencie wywiadu Jim otwarcie stwierdza, że on lubił siebie bardziej w tej "grubszej" wersji.

Świat oszalał na punkcie zgrabnej sylwetki. No, może poza Adele, Leną Dunham, Queen Latifah i pewnie jeszcze kilka by się takich znalazło, które/którzy kochają swoje ciało bardziej, niż go brak. Okazuje się, że Jim Morrison też do tej grupy należał. Podobało mu się, jak pięknie nabrał masy w koledżu, odżywiając się niezdrowym jedzeniem w tamtejszej stołówce. Może dlatego tak chętnie wrócił do oponki w późniejszym wieku?

"Co jest złego w byciu grubym? Naprawdę chciałbym to wiedzieć, bo ja nic złego w tym nie widzę. Pamiętam, jak ważyłem 185 funtów (prawie 84 kg), a miałem tyle samo wzrostu, co dzisiaj (jakieś 180 cm, jeśli inetrnet nie kłamie, przyp. Ręka)", mówił w wywiadzie (z 1969 roku) z Howardem Smithem, legendarnym (ponoć) dziennikarzem Village Voice. "Chodziłem wówczas do college'u, miałem kartę do tamtejszej stołówki. A tam wszystko, całe jedzenie, oparte było na mące i skrobi. Takie tanie, zapychające żarcie. I mi się wtedy wydawało, że jeśli opuszczę któryś posiłek, to będę się czuł oszukany. Więc wstawałem rano, 6.30, na śniadanie. Jajka, kasza kukurydziana, kiełbaski, tosty. Mleko. Potem kilka lekcji i lunch. Puree z ziemniaków, z dużą ilością masła. Do tego kawałek mięsa. Potem znów kilka lekcji i obiad. A na obiad jeszcze więcej tłustego puree. Mniam", mówi w wywiadzie, który pięknie ilustrowany zamieszczam poniżej.

"Trzy miesiące później dobiłem do tych swoich 84 kilogramów i wiesz co? Czułem się świetnie. Jak czołg. Jak wielki ssak, prawdziwa bestia. Kiedy szedłem korytarzem, albo przez podwórko, czułem się, jakbym mógł sprzątnąć ze swojej drogi każdego. Byłem naprawdę potężny. Słabo być chudziutkim i wątłym, bo może cię powalić silniejszy wiatr. Grube? Grube jest piękne!". Bo przecież nie chodzi o to, żeby być grubym albo chudym. Chodzi o to, żeby się dobrze ze sobą czuć. To najważniejsze. 

Ten, i kilka innych zagubionych i odnalezionych po latach i odpowiednio zilustrowanych fragmentów wywiadów znajdziecie na stronie www.blankonblank.org

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy