Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

No to ładnie!

Julia Lohmann: przez żołądek do głowy

Julia Lohmann: przez żołądek do głowy
Lampa z owczych żołądków? Projektantka Julia Lohmann wie, jak zwrócić uwagę na palące kwestie dręczące naturę, JuliaLohmann.co.uk
Julia Lohmann bada granice między tym, co naturalne, a tym, co stworzone przez człowieka. Stara się, by sposoby właściwe naturze przeniknęły do ludzkiej produkcji, a także, byśmy pamiętali o pochodzeniu i skończoności zasobów przyrody.

Niektórym może się to wydać szokujące, innym wysoce innowacyjne. Julia Lohmann pracuje z materią, którą często uważa się za niepełnowartościową, taką jak np. glony, albo wręcz za zbyteczną – jak owcze lub krowie żołądki. Przy odrobinie ciekawości i dociekliwości te pozorne odpadki mogą nam jednak wskazać bardzo sensowne kierunku rozwoju.

Listownicowce, czyli wodorosty z rodziny brunatnic, to występujący w naturze obficie glony, których dotychczas używa się najczęściej jako nawozu lub, rzadziej, pokarmu, zwłaszcza w kuchni japońskiej. Julia Lohmann dostrzegła jednak ich zgoła inny potencjał – do produkcji fornirów, które mogą zastąpić bardziej popularne, a mniej ekologiczne drzewne pokrycia przy wytwarzaniu mebli. Wraz z Deutsche Werkstätten Hellerau Julia stworzyła materiał, którego z powodzeniem użyła do pokrycia ławki Laminarium, a także do stworzenia bajkowych stworów Kelp Constructs i chatek z glonów konbu (także kombu) Kombu Dwellings. Dwa pierwsze projekty można było obejrzeć w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie podczas wystawy zrównoważonego designu z Wielkiej Brytanii i Polski.

Zdjęcie ławki Laminarium prezentowanej na wystawie w Krakowie, zdjęcie: archiwum autorki

Czy ta technologia się rozpowszechni, pozostaje kwestią dystrybucji wiedzy o niej i łatwości jej wdrażania. Wydaje się jednak świetną alternatywą dla drewna, którego nadal „konsumujemy” zbyt dużo.

Kelp Constructs na wystawie w MOCAK-u, zdjęcie: archiwum autorki

O co chodzi natomiast z żołądkami zwierząt hodowlanych? Julia Lohmann żałuje, że tak często nie chcemy widzieć związku między żywym zwierzęciem a mięsem, które pochodzi z jego uboju. By nadać mu godność i przypomnieć, że oddało swoje życie w służbie naszej kuchni, stworzyła serię projektów wykorzystujących pozostałości po przeszłym zwierzęcym życiu, nawiązujące trochę do idei Fergusa Hendersona, głoszącej, że warto uhonorować martwe zwierzę wykorzystaniem jego ciała w 100%. Dlatego też skóra martwych krów – Roseli, Belindy, Raula, Eileen, Carli, Elsy i Radii – posłużyła Julii do wykonania ławek kształtem przypominających leżące krowy,

Krowie ławeczki na trawie, źródło: JuliaLohmann.co.uk

zaś żołądki nadały się do stworzenia serii niezwykle pięknych, organicznych lamp.

Jeden z czterech krowich żołądków przerobiony na lampę, źródło: JuliaLohmann.co.uk

Ich pochodzenie sprawia, że nie wszystkim wydadzą się one akceptowalne, ale to właśnie tylko dowód na to, jak bardzo stabuizowane jest odwoływanie się do przeszłości zwierząt, które lądują na naszych talerzach. Gdyby kształt kotleta zdradzał od razu, z jakiego narządu został wykrojony, wegetarianie byliby największą siłą polityczną na ziemi.

Póki co potrzeba nam jednak osób pokroju Julii Lohmann, byśmy przypominali sobie o sprawach, które wolimy przemilczać. Jeszcze jedną z nich jest masowe przemysłowe odławianie ryb, które w związku z tym powoli zanikają w swoim środowisku naturalnym. Praca Julii pt. The Catch, wykonana w japońskim Sapporo, powstała przy użyciu pustych skrzyń wykorzystywanych onegdaj do sprzedaży ryb na miejscowym targu. Koncentryczna albo, jak kto woli, przypominająca falę struktura, zainspirowana kształtem tradycyjnej śródziemnomorskiej pułapki na tuńczyki, w którą dzisiaj nic już się nie łapie, wciąga widza do swojego wnętrza.

Źródło: JuliaLohmann.co.uk

Tam napotyka on świece tkwiące w rybich kręgosłupach umieszczonych wewnątrz pudeł po puszkach z kawiorem, pełniących funkcję kasetonów. Nieomal medytacyjny wymiar tej przestrzeni skłania do smutnych przemyśleń nad tym, jak dalece nie do odtworzenia są przetrzebione przez nas zasoby wód słonych i słodkich.

Źródło: JuliaLohmann.co.uk

Tagi: ekologia, design

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy