Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Kajak z doładowaniem

Kajak z doładowaniem
Wyprawa na ocean to oczywiście żart, ale silnik przyda się choćby na jeziorze. Ręce na pewno odpoczną... Zdjęcie: Torqeedo

Siedem kilogramów. Tylko tyle waży silnik Ultralight 403 produkowany w niemieckiej firmie Torqeedo ze Starnbergu. Co go wyróżnia? A to, że Ultralight 403 nie potrzebuje zewnętrznego akumulatora! Motor tworzy jedną, absolutnie wodoszczelną całość z baterią i śrubą i mieści się w kompaktowej (po ludzku – niewielkiej) obudowie.
Podobnie jak inne wodne „elektryki” pracuje właściwie bezgłośnie. Na jednym ładowaniu da się na nim przepłynąć do 42 kilometrów, maksymalnie wyciągając nawet 10 km/h. Nie trzeba się bać rozładowania akumulatorów na wodzie. Torqeedo proponuje bowiem specjalną matę pełną ogniw fotowoltaicznych, która zastąpi elektrownię i prąd z gniazdka.
Dla ogólnie pojmowanego bezpieczeństwa Niemcy zastosowali kluczyk elektromagnetyczny, który ochroni Was w razie wypadnięcia za burtę. Kajak nie zdoła odpłynąć i nie porani nikogo śrubą, bo mocne szarpnięcie (kluczyk musi być oczywiście przywiązany do nadgarstka) automatycznie odłącza prąd.

Wiosła to przeżytek. Przynajmniej do czasu, gdy nie wyładują się baterie! Zdjęcie: Torqeedo

Mała uwaga! Elektryczny motor da się założyć na markowe kajaki. Z tymi krajowymi może być pewien kłopot, ale gdy ktoś ma „wehikuły pływające” marki Prijon, Hobie czy Grabner – silnik Torqeedo będzie pasować, i to na 200 procent. Na koniec cena. Tu już tak wesoło nie jest, bo za Torqeedo Ultralight 403 płaci się jak za przysłowiowe zboże – 7400 złotych. Cud-mata wytwarzająca prąd to wydatek kolejnych 4250 zł, a zapasowa bateria – 2300 zł. Na pocieszenie, bateria prawie w ogóle się nie starzeje! Niemcy do serwisu zapraszają dopiero po 8 latach.

Elektro-kajakiem pływa się jak motorówką. Przepustnicę umieszczono wygodnie, pod ręką. Zdjęcie: Torqeedo

Dodatkowe siedem kg? Kajak z takim silnikiem nie będzie wiele cięższy... Zdjęcie: Torqeedo

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
SchwimmWannen zapytał(a) 21 kwietnia 2015
Pytanie dotyczy artykułu Kajak z doładowaniem
A ja zbudowalem kajak z silnikiem spalinowym, może nie tak zdrowy ale napewno da radę popłynąć rzeką pod prąd, na elektryku może być problem , https://youtube.com/watch?v=zHzLZGL9AyQ https:/youtube.com/watch?v=zHzLZGL9AyQ ?

Polecane wpisy

Kamper na wyprawy

Rafał Jemielita

Kajak w teczce

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita