Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Moda & Medycyna

Kalendarz na noce i dnie

Kalendarz na noce i dnie
Zdjęcie: designnothing.com
„Nie liczę godzin i lat, to życie mija nie ja” – śpiewał onegdaj Andrzej Rybiński. Ten tekst dawnego szlagieru nijak ma się jednak do otaczającej nas rzeczywistości.

Dziś czas to pieniądz (dosłownie - godzina kosztuje średnio ok. 15 PLN). Dlatego pod tym względem jesteśmy pokoleniem chytrusów. Czas jest zbyt cenny, by go trwonić (znaczy spędzać na czymkolwiek nieintratnym). Planujemy więc każdą sekundę skrupulatnie, mierząc, ważąc, szacując. Czy się aby opyla.
I dobrze nam z tym, pod warunkiem, że nie pojawiają się żadne niesprzyjające okoliczności, które znienacka unieważniają nasz grafik. Na przykład nagła choroba. 2 konferencje, 6 bizneslanczy (nie dłuższych niż 40 minut), tyleż samo stand-up’ów i koktajl z kontrahentem – to był mistrzowski plan na nadchodzący tydzień. Niestety. Wstrząs anafilaktyczny, który nastąpił po spożyciu paczki orzeszków ziemnych solonych, manifestujący się obleśną wysypką na całym ciele, zniweczył Twoje plany. A właściwie nieco je zmodyfikował. Oto czeka Cię tydzień na oddziale dermatologicznym. Tydzień w bezczasie.

To właściwie materiał na doktorat z antropologii, czym parać się nie będziemy. Pozwolimy sobie jedynie na niepogłębioną refleksję. Jeżeli niedyspozycja wyrwie kogoś na chwilę z pracowo-domowo-rzadko rozrywkowego zabiegania, to często ten ktoś przeżywa szpitalne katharsis. (Ta sytuacja zachodzi także w więzieniu, jednak tą ewentualnością się nie będziemy zajmować - nie byłyśmy, nie wiemy.) Odział nie ma znaczenia. Wszędzie jest tak samo. Dzień podobny do dnia. Niektórzy wprawdzie przełamują szpitalną rutynę, nawiązując dwuznaczną relację z siostrą oddziałową tudzież lekarzem prowadzącym.  Romans w realiach placówki medycznej istotnie pozwala odróżnić mijające dni z większą precyzją, ale ponieważ takie działanie może mieć wpływ na trafność diagnozy i skuteczność dalszego postępowania – odradzamy. Wszyscy pozostali doświadczają codziennie déjà vu: pobudka o 5.00 strzałem w głowę z termometru, potem drzemka, z której wybudza terkot wózka pani kuchenkowej ciągnącej swe brzemię w postaci przydziałów wędliny, bułki wrocławskiej i cienkiej herbaty w kolorze słomy, koniecznie słodzonej. Po śniadanku czas na obchód lekarski, który niczego nie wyjaśnia. „Jeszcze nic nie wiadomo, czekamy na wyniki” – komunikat bicz, po którym już wiadomo, że przez kolejne 24 godziny nie wydarzy się NIC. Monotonia przerywana jest jedynie wezwaniami na kolejne mniej lub bardziej poniżające badania, o których jak najszybciej chcesz zapomnieć i wrócić do błogiego letargu bądź najnowszej powieści Małgorzaty Kalicińskiej, którą nareszcie możesz przeczytać od deski do deski. Kompletnie tracisz poczucie czasu. Nigdzie Ci się nie spieszy. I jutro też nie będzie Ci się spieszyć. I pojutrze. Przyznasz się czy nie - zaczyna Ci się tu podobać.

Spędziwszy tydzień czy więcej w bezczasie, po prostu traci się kontakt z rzeczywistością. Mało tego, potem ciężko wrócić w utarte koleiny życia, bo serce rwie się ku wolności… Ale niestety trzeba. Dlatego dla dobra społeczeństwa, obrotu krajowego brutto i paru innych ważnych wskaźników, przebywającym w szpitalach trzeba pomóc zachować kontakt z teraźniejszością.

Jeżeli więc jesteś bliskim szykującym się do odwiedzin w szpitalu, najlepszym prezentem jest po prostu kalendarz. Będzie jak pomocna dłoń wyciągnięta w kierunku rozleniwionego i odpływającego w rejony dalekie od rzeczywistości pacjenta.

Passe są kalendarze z końmi, gołymi babami bądź cudami przyrody. Wyrywane z karteczkami na każdy dzień i przepisem na tradycyjne staropolskie dania na odwrocie też odchodzą do lamusa. W świecie kalendarzy zaszły bowiem duże zmiany. Podsuwamy same nowości, wybór powinien być podyktowany psychologicznym profilem obdarowywanego.
Wersja dla szpitalnych tradycjonalistów - 2 w 1. Kwiat w kalendarzu widoczny u góry wpisu. To bezpieczny wybór w przypadku pacjentów wyraźnie zaawansowanych wiekiem oraz osób, które ukończyły 50. rok życia, a z którymi łączą nas relacje o średnim stopniu zażyłości: pani od majmy z podstawówki, bratowa teściowej.

Kalendarz z jabłkami zamiast dni tygodnia - prosty i ładny prezent dla pacjentów w pierwszej fazie oderwania od rzeczywistości, wymaga wszak codziennej dyscypliny. Empatyczny podarunek dla pacjentów oddziałów diabetologicznych zamiast zwyczajowej bombonierki.

Zdjęcie: serviceplan.de

Jeżeli z pacjentem łączy Cię wieź zawodowa, możesz w elegancki sposób zaznaczyć to za pomocą prezentu: tu propozycja dla krawcowych (spodoba się także osobie permanentnie się odchudzającej):

Zdjęcie: hiroyukimiyake.com

wersja dla stolarzy i majsterkowiczów:

Zdjęcie: coroflot.com/fatihbaltas

oraz szpanerski kalendarz dla fotografów:

Zdjęcie: sharadhaksar.com

Jeżeli jest to naprawdę bliska osoba, prawdopodobnie wiesz o niej rzeczy, które głęboko skrywa przed światem. Jeśli ma słabość do prztykania z folii bąbelkowej, ucieszy ją taki prezent:

Zdjęcie: perpetualkid.com

Gdy zaś będąc na wolności, kompulsywnie kupuje zdrapki, manifestując tym samym swą skłonność do hazardu, w tych ciężkich chwilach pobytu w szpitalu wyraź swą akceptację przez taki podarunek:

Zdjęcie: mrtomdesign.com

Palacza najbardziej wzruszy kalendarz zapałczany:

Zdjęcie: Yurko Gustulyak

Nie ma to jak zaszpanowanie takim przy dymku na szpitalnym spacerniaku.

Zdjęcie: Yurko Gustulyak

Wybór jest spory i możesz naprawdę mieć poczucie spełnionej misji. Jeśli jednak Ty sam jesteś pacjentem, ale niestety nie dostałeś czadowego kalendarza, tylko mandarynki i piżamę w żyrafy, zawsze możesz po prostu wstać, wyjść i beztrosko cieszyć się chwilą (ponieważ samowolnie opuszczasz oddział, być może jedną z ostatnich). Podobno szczęśliwi czasu nie liczą.

Zdjęcie: East News

Tagi: zjawisko

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Akcja: instalacja

Agnieszka Berlińska

Szpitalne rękodzieło

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Najpopularniejsze wpisy

Chcesz jabłuszko?

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Inspiracje cytologiczne

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Infanci, łączmy się!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Męskość pod ochroną

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Pierś do przodu

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk