Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Kelly Osbourne. Jest się czym pochwalić

Kelly Osbourne. Jest się czym pochwalić
Kelly Osbourne chudsza o połowę. Zdjęcie: FAcebook / Lovecat Photoshoot
Kelly Osbourne schudła ponad 30 kilo. Jak to możliwe? Możliwe, ale musi potrwać.

To nie bułka z masłem. Nie chodzi przecież o to, żeby w trzy miesiące zrobić z siebie trzcinkę i żeby wypadły włosy, zęby, połamały się paznokcie. W chudnięciu w ogóle nie chodzi o to, żeby nastąpiło szybko (chcociaż my byśmy tego chcieli), bo jak się szybko traci, to się tak samo szybko do starej wagi wraca. Kelly wzięła sobie tę złotą zasadę do serca i stracenie 30 nadprogramowych kilogramów zajęło jej... ostatnie 4 lata. Brawo! Tak właśnie trzeba. Ale jak ona to zrobiła?

Musiała zmienić wszystko. Sposób jedzenia, podejście do jedzenia, samo jedzenie. Musiała zacząć się ruszać i ostatecznie rozprawić z nałogami. A zaczęło się od "Tańca z gwiazdami"... Tak tak, nawet tak durny program może być pomocny przy zmienianiu złych nawyków. Kelly była w szoku, kiedy zrozumiała, w jak kiepskiej jest formie. Nie miała siły już po kilkunastu minutach treningu. Ale czemu się dziwić - organizm nieprzyzwyczajony do wysiłku, wyniszczony alkoholem i dragami, obarczony niezdrowym jedzeniem i wieloma dodatkowymi kilogramami zwyczajnie sobie nie radził. Pierwszym nauczycielem zdrowego stylu życia był więc dlaKelly jej nauczyciel tańca z programu. To on zaproponował jej wysokoproteinową, a nisko węglowodanową dietę. Zabrał słodkie napoje gazowane, dał wodę. A do tego wszystkiego męczył ją na sali ćwiczeń dobrych kilka godzin dziennie. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać - Kelly bardzo szybko schudła ponad 10 kg. Ale jak tylko program się skończył, znów zaczęła tyć. Jednak tym razem postanowiła nie poddać się tak łatwo. Zatrudniła dietetyka i trenera. Zaczęła uczyć się od nowa, jak jeść. 

"Zrozumiałam, że jem kompulsywnie. Że kiedy jest mi źle, albo smutno, to wszystko wymyka się spod kontroli. Że wtedy najukochańsza jest najbardziej tłusta na świecie pizza z toną sera na śniadanie, obiad i kolację, podwieczorek i, oczywiście, w nocy. To dlatego tak strasznie tyłam, kiedy wychodziłam z odwyku. Bo musiałam mieć coś, zamiast narkotyków. Tym czymś było JEDZENIE". 

Jak teraz odżywia się Kelly? Jak każdy na zdrowej diecie. Je śniadanie (owsianka na wodzie, albo biały omlet), potem co dwie, trzy godziny, nie omija posiłków, nie doprowadza się do stanu głodu. Nauczyła się odczuwać, kiedy już jest najedzona, ale jeszcze nie przeżarta. "To bardzo ważna umiejętność, której do tej pory nie miałam", mówi. Polubiła chude grillowane mięso, sałaty, ser z obniżoną zawartością tłuszczu, bo z sera jakoś nie była w stanie zrezygnować. No i ćwiczy. Codziennie. Przynajmniej pół godziny ostrego cardio, a potem - cokolwiek. Joga, pilates, ćwiczenia z ciężarkami, taniec. Ciągle coś nowego, żeby nie pozwolić się sobie znudzić. Z koleżankami umawia się na hula-hop. Kupiła sobie fajne ciuszki na siłownię i zawsze idzie tam lekko umalowana, bo, jak twierdzi, widok kocmołucha w rozciągniętym dresie przyprawiał ją zawsze o ból brzucha i sprawiał, że nie chciała tam chodzić. A w ćwiczeniach nie chodzi o to, żeby cierpieć, tylko żeby mieć z nich fun fun fun.

Kelly dziś już wie, że jej ciało nie jest idealne i nigdy nie będzię, ale nie o to chodzi. "I co z tego, że będę się zadręczała, że nie wyglądam jak J.Lo czy Angelina Jolie? To niczego nie zmieni. Lepiej zacząć pracować z tym, co mamy, niż z tym, czego nam brak. Aha i lepiej się nie ważyć. Jeśli podobam się sobie w lustrze, to powinno wystarczyć". Twierdzi, że ciągle miewa słabsze dni, kiedy wydaje jej się, że tu i tam wciąż ma za dużo. "Wtedy oglądam stare zdjęcia i udowadniam sobie ile już udało mi się zrobić". 

Dzisiaj wszyscy chcą ją mieć na okładkach

Tagi: dieta, taniec

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy