Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Kiedy przyjdzie wiosna? Komputer już wie

Kiedy przyjdzie wiosna? Komputer już wie
Kwitnąca morela. Źródło: Wikimedia
Prognozowanie pogody na więcej niż 3-4 dni to zabawa dla kaskaderów. Przez chwilę jednak uwierzmy temu, co mówią najlepsze modele pogodowe.

A te z największą uwagą analizują tak zwaną oscylację arktyczną. Z jej zachowania można bowiem wyczytać, co będzie się działo z pogodą na lądach po obu stronach północnego Atlantyku, czyli w Europie i wschodniej części Ameryki Północnej. Tak się składa, że często jadą one na jednym wózku. Jak tam śnieżyce, to i u nas zawieje. Jak tam mrozy, to i u nas siarczyście.

Co to jest ta oscylacja arktyczna, w skrócie zwana AO? To różnica ciśnienia atmosferycznego pomiędzy olbrzymim wyżem azorskim na południu, a niżem islandzkim na północy. Im ta różnica jest większa, tym wskaźnik oscylacji wyższy, i tym cześciej wieją ku nam łagodne wiatry zachodnie. Jednak tej zimy wskaźnik AO bywał głównie ujemny, co oznaczało, że wokół Islandii i Grenlandii zamiast niżu stacjonował wyż.

A gdy AO jest ujemna, zimą do Europy płynie arktyczne powietrze. Tak właśnie było podczas tegorocznego marca, najzimniejszego od kilku dekad w Polsce. Zobaczcie wykres:

Oscylacja arktyczna (AO) w ostatnich miesiącach. Jak widać, była ona przeważnie negatywna. Łagodne zimy odeszły na razie w przeszłość. Źródło: National Oceanic and Atmospheric Administration

Wskaźnik AO dotarł do dna 20 marca, osiągając wartość -5,6, jedną z najniższych w historii pomiarów. Od tego momentu dźwiga się do góry. Takiemu zwrotowi mogą pod koniec zimy towarzyszyć gwałtowne śnieżyce. Tak właśnie się dzieje – u nas i za oceanem. Za 8-10 dni powinno już być po wszystkim Tak przynajmniej mówią modele komputerowe, za pomocą których prognozuje się zachowanie oscylacji arktycznej. Oto, co wczoraj pokazywał model Global Forecast System, opracowany przez amerykański National Weather Service:

 

Prognoza oscylacji arktycznej (AO index). Źródło: National Oceanic and Atmospheric Administration

Czarna linia pokazuje wartość oscylacji arktycznej w ostatnich 120 dniach, czerwona  – prognozę matematyczną na kwiecień. Wynika z niej, że najpierw AO zjedzie ostro w dół (ten tydzień), ale potem zacznie się szybko wspinać. Wtedy właśnie przyjdzie do nas wiosna. Zapewne będzie to środek lub końcówka przyszłego tygodnia. 

Niestety, nie oznacza to, że od razu zrobi się ciepło. Dopiero, gdy AO całkowicie wygrzebie się z dołka, czyli około 15-20 kwietnia, możemy się doczekać temperatur zbliżonych do normy. O tej porze roku powinny one w ciągu dnia wyraźnie przekraczać 15°C. I oby tak się stało, bo dalsze utrzymywanie się chłodów (co nawiasem mówiąc przewidują niektóre pesymistyczne modele), oznaczałoby spore zawirowania w przyrodzie i rolnictwie.

Ale nie martwmy się na zapas. Zbyt dalekie wybieganie w przyszłość, czyli w drugą połowę kwietnia, to wróżenie z fusów. Pocieszające, że za oceanem są optymistami. Opublikowana tam wczoraj oficjalna prognoza na kwiecień – mapka poniżej – mówi, że na wschodzie kontynentu północnoamerykańskiego kwiecień będzie cieplejszy od normy. Skoro tam, to może i tu?

 

Brązową barwą zaznaczono obszary z prognozowaną średnią temperaturą dobową kwietnia powyżej normy. Źródło: National Oceanic and Atmospheric Administration

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Powracają motyle!

Andrzej Hołdys

Najpopularniejsze wpisy