Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Kierowca doskonały

Kierowca doskonały
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org

Ilu jest wśród was kierowców gorszych niż „przeciętna”? 50 proc.? Nieprawda. Co najwyżej 20 procent. Przynajmniej wtedy, kiedy to wy sami oceniacie swoje umiejętności.

Zdecydowana większość kierowców, którzy brali udział w badaniach Marka Horshwella, uznawała swoje umiejętności reagowania na wydarzenia na drodze za ponadprzeciętne. I to solidnie ponadprzeciętne. Na przykład w jednym z nich środek wyznaczała ocena „sześć”, a średnia przypisywana sobie przez prawie 100 uczestników tego badania wynosiła ponad „osiem”. Były to badania prowadzone wśród kierowców rajdowych? Nie do końca. Średnia wieku uczestników wynosiła 71 lat. A wśród pytań były i takie o zdolność reagowania na niespodziewane sytuacje i tempo reakcji. Podobnie było zresztą z kierowcami, którzy dopiero co odebrali prawo jazdy. Także i im – kiedy oceniają sami siebie - prawie zawsze bliżej jest do Colina McRae niż uczniaka z „L-ki”.

Jednak rzecz nie ogranicza się do seniorów i uczniaków. Dotyczy nas wszystkich. Wyniki takich badań zawsze są mniej więcej takie same, a różnice mieszczą się w granicy błędu statystycznego. Zwykle ponadprzeciętnych kierowców jest jakieś 80 proc. Co istotne, większość z nich nie jest tylko odrobinę ponad średnią. Zwykle swoje umiejętności oceniają na poziomie, który spokojnie pozwoliłby nie tylko brać udział w rajdach, ale nawet je wygrywać. Jesteśmy tak dobrzy, że – ten sondaż zlecił portal CheapCarInsurance - 44 proc. kierowców uważa, że prowadzi samochód lepiej niż inni, nawet wtedy kiedy... pisze sms-a. Dalsze 36 proc. uważało, że w takiej sytuacji staje się przeciętniakiem. Zaledwie dwoje na 10 uznawało, że być może jednoczesne trzymanie kierownicy i komórki powoduje, że za kółkiem poradzą sobie gorzej niż inni.

Iluzja wyższości

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź da się znaleźć w efekcie psychologicznym, który nazywa się złudzeniem ponadprzeciętności. Ludzie, kiedy przychodzi im oceniać się samodzielnie, bardzo często oceniają się lepiej niż jest w rzeczywistości. Dotyczy to najbardziej rzeczy, które są dla nas ważne. Jest to bowiem efekt, który pozwala nam dobrze czuć się we własnym towarzystwie.

Kiedy pracowników akademickich zapytano o to, czy są bardziej, mniej, czy tak samo inteligentni jak ich koledzy z pracy, to 94 proc. (sic!) odpowiedziało, że z pewnością mieszczą się powyżej średniej, choć powyżej niej zawsze może być tylko połowa ludzi. Przeciętność nie była dla nich. Jednak nie trzeba być nawet takim zadufanym we własną mądrość profesorem, żeby błędnie oceniać własną inteligencję. Rzecz nazywa się efektem Downinga i robimy to niemal wszyscy.

Niemal, bo jest z nią związana pewna fascynująca prawidłowość. Otóż ludzie niezbyt rozgarnięci mają zwyczaj znaczącego zawyżania poziomu swojej inteligencji, podczas gdy ci, którzy rzeczywiście mogą się nią pochwalić – zwykle oceniają się poniżej rzeczywistego wyniku. W grę wchodzi tu stara i bardzo aktualna prawda: tylko człowiek, który wie bardzo dużo, wie też, jak wiele nie wie. Przenosząc to na przypadek samochodowy: tylko ci, którzy potrafią bardzo wiele, wiedzą jak wiele jeszcze nie potrafią. O klasie kierowcy najlepiej świadczą zatem wątpliwości co do tej klasy. Warto pomyśleć o tym, kiedy przez głowę przechodzą myśli o zabawie w Hołka lub Kubicę.

Wasz przeciętny kierowca.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy