Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Kinder kierunek biochemiczny

Kinder kierunek biochemiczny
Zdjęcie: shutterstock

Zmęczony ustawianiem lalek Barbie w ich domku i ubieraniem ich na kolejny bal (jakkolwiek piękne kształty by miały), pomyślałem, że w prawdziwym świecie te lale muszą coś robić, czymś się interesować albo będą strasznie nudne (a do tego prawdopodobnie ubogie). Całe szczęście mama mojej dziewięcioletniej córy podsunęła mi pomysł warsztatów laboratoryjnych. Strona organizatora www.biocen.edu.pl zapowiada warsztaty jako rodzinne wydarzenia – czyli robimy coś razem. Obydwoje mamy nadprodukcję energii i ciekawości świata, więc brak zadania do wykonania powoduje liczne i kopotliwe błędy w systemie. Nie zwlekałem zatem i zapisałem nas na warsztaty z wizjami szalonego naukowca z „Muppetów” tańczących w mojej głowie.

Po obowiązkowym zgubieniu się w drodze do wspomnianego Biocen – bo jeszcze po okolicach Akademii Medycznej i pobliskich parków biotech nie było dane mi się włóczyć – i telefonicznej zapowiedzi, że się spóźnimy (odebrali!), dotarliśmy na miejsce z wszystkimi nerwami na wierzchu. Zastaliśmy laboratorium, jakie pamiętam z gimnazjum w USA – pełne fajnych i spiralnych modeli DNA, urządzeń do Bóg wie czego, specjalnych blatów, mikroskopów, rurek, tubek, plakatów z kolorowymi komórkami ciała ludzkiego wyglądających jak kolorowe obrazy Franka Stelli. Natychmiast kazano nam założyć śnieżnobiałe fartuchy. Bonus – pomyślałem – nie tylko bawimy się w naukowców, ale jest też przebieranka! Dostaliśmy też mnóstwo próbek, kolorowych płynów, kubków, wywarów. Temat warsztatów – „Ile witamin jest w cukierkach” – pasuje jak ulał, bo mała, gdyby mogła, jadłaby tylko słodycze. Obydwoje byliśmy supernakręceni – córa nawet zrezygnowała z imprezy urodzinowej kolegi, aby czegoś doświadczyć. A wiadomo, że małe księżniczki niechętnie odpuszczają sobie bal.

Zdjęcie: archiwum własne

W warsztatach uczestniczą dzieci mniejsze i nieco starsze – tym mniejszym rodzice podpowiadają i pomagają, a dzieci starsze podpowiadają swoim rodzicom…To, że płyny i odczynniki zmieniają kolory, jest dla dzieciaków bodajże najfajniejsze – jak i to, że wszystko dzieje się w prawdziwym laboratorium. Stanowi to doskonale namacalne wprowadzenie w świat nauki.

Zepsuję wam teraz zakończenie tego filmu SF – wyobraźcie sobie, że w cukierkach jest mało witamin, a w świeżych owocach jest ich dużo. Padłem. Ari – niespodziewająca się jeszcze, że ta wiedza zostanie wykorzystana przeciwko jej nikczemnym nawykom odżywczym – bardzo się z tego powodu ucieszyła. Za to nasze przygody z cyklu szalony naukowiec i jego jeszcze bardziej szalona córeczka dopiero się rozkręcają. Od tej pory byliśmy z powrotem w laboratorium dwa razy!


BioCentrum Edukacji Naukowej, ul. ks. Trojdena 4 | 02-109 Warszawa
tel.: 22 597 07 68
, faks: 22 597 07 15 |
www.biocen.edu.pl

Jerzy Kamecki jest new business development managerem w Valkea Media Custom Publishing, rowerzystą fanatykiem z upodobaniem do dalekich i dzikich terenów, tłumaczem, prawnikiem i wymiataczem kulinarnym. Jego córka Ari ma dziewięć lat.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Baby precz z piaskownicy!

Agnieszka Radziszowska

Biuro ojcowskich podróży

Agnieszka Radziszowska

Piaskownica testosteronu

Agnieszka Radziszowska

Dzień Ojca dla twardzieli

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska