Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Kobiety, do triatlonu!

Kobiety, do triatlonu!
Karolina Gorczyca i Małgosia Foremniak w przerwie między treningami. Zdjęcie: EastNews
W tym roku ambasadorkami Gdyńskiego triatlonu Herbalife są dziewczyny - Karolina Gorczyca, Kasia Glinka i Małgorzata Foremniak. Nareszcie!

W ubiegłym roku na konferencji triatlonu zrobiłam awanturę. "Jak to, sami faceci? A gdzie panie?". Odpowiedź była tak zdawkowa i tak niefeministyczna, że aż jej tu nie przytoczę. Ale ponoć to właśnie dlatego tym razem ambasadorkami są kobiety - Karolina Gorczyca, Małgosia Foremniak i Kasia Glinka. Cudownie! Zazdroszczę im jak nie wiem, bo sama też chętnie wzięłabym udział w triatlonie. Pod warunkiem, że ktoś by mnie do niego porządnie przygotował. 

Z dziewczynami spotkałam się już dwa razy. Na początku, na konferencji wprowadzającej, kiedy dopiero były przedstawiane i kiedy dopiero miały zacząć treningi. Trochę się bały. Trochę nie były pewne, czy dobrze robią. Teraz, kilka miesięcy później mają już za sobą obóz treningowy na Majorce i tygodnie ciężkiej pracy. Dziesiątki kilometrów pokonanych na rowerze, w basenie i na nogach. Przypomnijmy - triatlon to 2km pływania, 90 km na rowerze i 20 km biegu. Te, które nie dość dobrze umiały pływać, pływać się nauczyły, te, które nie lubiły roweru, zdążyły go polubić, a te, które nie przepadały za bieganiem, dziś na luzie biegną 10 km poniżej godziny. A warto dodać, że żadna z nich nigdy wcześniej nic regularnie nie trenowała. A na pewno nie z taką intensywnością (Małgosia Foremniak tańczyła z gwiazdami, ale taniec to jednak nie to samo, co triatlon). Małgosia zresztą podeszła do triatlonu na dużym luzie. Stwierdziła, że ją pewnie trzeba będzie koniami do mety dociągnąć, ale z drugiej strony chciała podjąć wyzwanie.

Karolina stwierdziła, że w tym roku zrobi coś dla siebie. Udział w triatlonie jest właśnie takim prezentem. Sama jest zdziwiona, jak bardzo spodobały jej się codzienne treningi i to, że w sumie tak łatwo stały się czymś koniecznym i niezbędnym. "Podoba mi się moja nowa dobra forma, ludzie, których w związku z triatlonem spotkałam, nowa figura. Trening świetnie służy mojej kondycji psychicznej i fizycznej. Każdej. Nigdy w życiu nie brałam udziału w żadnych zawodach sportowych. Już samo trenowanie sprawia, że staję sie innym człowiekiem. A co będzie, jak pokonam ten dystans?"

Karolina najbardziej obawiała się roweru. Nie wyobrażała sobie, że może na nim przejechać 90 km. W czasie treningów okazało się, że rower jest w sumie najfajniejszy i najmniej ją męczy. W tej chwili najbardziej boi się pływania, ale być może to też jeszcze się zmieni. "Ale dalej obawiam się tego startu, nie czuję się jeszcze jakoś specjalnie pewna siebie. Choć już myślę o tym, że chcę wystartować w przyszłym roku".  

Małgosia Foremniak stwierdziła, że przy swoich koleżankach jest kompletnym leszczem. A społeczność triatlonowców porównała do tych, którzy tańczą tango. "Zaczynasz żyć zupełnie innym życiem. Poza tym pojawiają sie wyrzuty, kiedy nie uda ci się zrobić treningu. Ja wczoraj koło 21.00 wróciłam do domu. Bardzo zmęczona. Ale o 21.30 byłam już na basenie, bo nie pływałam od 3 dni. Wyszłam z basenu przed 23.00. Szczęśliwa."

Kasia Glinka też czasem czuje się przerażona, ale jednak podejmuje wyzwanie. Najwięcej trudności cały czas sprawia jej bieganie. Pływanie bardzo polubiła, rower kocha od zawsze i wcale sie go nie boi. Ale nad bieganiem musi pracować najbardziej. "Na Majorce miałam ogromny kryzys, ale mimo tego czuję, że mój organizm bardzo poszedł do przodu. Przyjechałam z zupełnie nowymi siłami, teraz treningi tu, na miejscu, wydają mi się łatwiejsze". 

Dziewczyny trenują 6 dni w tygodniu, jeden dzień mają wolny. Właśnie zaczęły treningi łączone pływanie + bieganie lub pływanie + rower. Czasu potrzeba coraz więcej, ale się nie poddają. Dobra rada od trenera? Nie myśleć o starcie, skupić się na tu i teraz, na kolejnym tygodniu treningu. I do zobaczenia w piekle, 8–10 sierpnia w Gdyni!

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy