Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Kto się boi przedszkola?

Kto się boi przedszkola?
Zdjęcie: shutterstock
Jak tam, rodzice debiutujących przedszkolaków? Jest stres? Z przedszkolną adaptacją bywa różnie, ale jedno jest pewne – zdenerwowanie mamy czy taty zdecydowanie sprawę utrudnia. Jak pomóc sobie (i dzieciom) łagodnie wpasować się w przedszkolny rytm? Pora okiełznać demony!

Demon pierwszy: choroby, choroby

Doświadczeni rodzice straszą nie tylko trudnymi rozstaniami i tygodniami łzawych pożegnań, ale i falą chorób, która uderzy, gdy tylko maluch przekroczy próg przedszkola. Tak – trzeba być na to przygotowanym i tak, z czasem (za rok, dwa) będzie lepiej. Zamiast jednak czekać z założonymi rękami na nieuniknione, dobrze popracować nad odpornością. I tu uwaga: zaprawieni w bojach twierdzą, że owszem, przedszkolaki sporo chorują, ale wirusy, które przynoszą z placówek, są szczególnie uciążliwe dla… rodziców i potrafią zwalić z nóg niejednego. O odporność powinna zadbać więc cała rodzina. Spacery (chociażby odprowadzanie zamiast odwożenia samochodem do przedszkola), weekendy spędzane na powietrzu, sezonowe owoce i warzywa – to wszystko zaprocentuje.

Demon drugi: tak dużo na takiej małej główce

Wypieszczony i wychuchany maluch spod skrzydeł mamy/taty/babci/niani trafia do grupy jemu podobnych kilkulatków i… Nie, nie zginie. W grupie, gdzie każdy musi zadbać o siebie, bo panie przedszkolanki, choćby miały i po kilka par rąk, ogarnąć całej brygady jednocześnie nie zdołają, szybko nauczy się samodzielności – takiej na miarę początkującego przedszkolaka. Ale żeby frustracji było jak najmniej, trzeba mu tę naukę ułatwić. Czyli zamiast sznurowadeł w butach - rzepy, zamiast skomplikowanych zatrzasków przy spodniach – gumka w pasie, zamiast setki drobnych guziczków przy bluzie – zamek błyskawiczny. Etap przedszkolny to często koniec zawsze czystego i odprasowanego malucha. Od teraz elegancko może być do cioci na imieniny, do przedszkola lepsze będą ubrania, których poplamienie, podarcie czy chociażby zgubienie nie sprawi nikomu (czytaj: mamie) przykrości. Każdą należącą do dziecka rzecz warto podpisać – zakupy w sieciówkach to graniczące z pewnością prawdopodobieństwo, że pół grupy będzie miało identyczne czapki, buty czy kurtki.

Demon trzeci: od teraz już nic nie będzie tak samo

Odcinanie pępowiny bywa trudne. Ale coś się kończy, żeby mogło się zacząć coś nowego. Przedszkole to niełatwe początki, za którymi idzie fantastyczna przygoda, jakiej nawet najlepiej zaopiekowane dziecko nie doświadczy, jeśli nie wyjdzie z domu. W tym, przełomowym jakby nie było, momencie można pomóc maluchowi lekturą. Książeczek, które mają w tytule „… idzie do przedszkola” jest mnóstwo, bo prawie każdy idol kilkulatka ma ambicję wspierać go w tym trudnym etapie, świecąc własnym przykładem, będzie więc w czym wybierać. Szukacie czegoś nietypowego? Ogrom przedszkolnych doświadczeń – tych euforycznych i tych mniej radosnych – znajdziecie w obrazkowym „Roku w przedszkolu” (ilustracje Przemysław Liput, Nasza Księgarnia 2016).  Dzieci kochają wyszukiwanki, a w tej będą mogły śledzić, samodzielnie albo razem z wami, przedszkolne przygody wybranych przez siebie postaci miesiąc po miesiącu i razem z nimi przyzwyczajać się do nowych kolegów i nowych wyzwań.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Są sposoby na nieśmiałość

Agnieszka Radziszowska

Nie chcę chodzić do szkoły!

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska