Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Slow Motion

Lekcja kaligrafii

Lekcja kaligrafii
Ilustracja: Luiza Kwiatkowska | www.behance.net/luilula

Yoshimi Nakayasu mawia, że energia płynie z serca, a to każdy ma. Drobna, delikatna, uśmiechnięta Japonka nosi zaszczytny tytuł sensei, którym w jej kraju przyjęte jest zwracać się do osób, które osiągnęły poziom mistrzowski w dziedzinie, którą się zajmują. Ona sama z pewnością ma serce do kaligrafii, gdyż uprawia tę sztukę już od 20 lat.

Yosimi jest mistrzynią niekwestionowaną - posiada 5 dan Shodo Kenyuui Kai (shodo znaczy kaligrafia). Jej zdaniem praktykowanie tej sztuki nie różni się w swojej esencji od praktykowania medytacji, jogi czy sztuk walki. Kaligrafowanie to przede wszystkim trening uważności, koncentracji, cierpliwości, skupienia i ćwiczenie własnego charakteru. Dążenie do doskonałości, w której kaligrafowanie nie jest sztuką dla sztuki, ale w istocie rzeczy wymagająca pracą nad sobą. Procesem rozwoju, w którym sama umiejętność pięknego pisania staje się niejako wątkiem pobocznym, gdyż tym, co rozwijamy, jesteśmy my sami.

Pojmuję to w lot już na pierwszej lekcji, gdy przez godzinę ćwiczę kaligrafowanie pionowej pałeczki, na przemian z pałeczką poziomą. Pałeczka pionowa to jeden, skrzyżowana z pałeczką poziomą oznacza dziesięć. Klęczę na macie tatami, przede mną niski, podłużny stoliczek, a na stoliczku stos białych kartek, pędzelek do pisania, pojemnik z czarnym tuszem, naczynie z wodą do rozpuszczania tuszu, podłużny metalowy ciężarek dociskający papier. I ja - nieprawdopodobnie skupiona - maluję te pałeczki jedna za drugą. Sensei jest bardzo wyrozumiała. Wydaje z siebie pełne akceptacji pomruki, gdy pałeczka wychodzi mniej kulfoniasta, a gdy postępów brak, delikatnie prowadzi moją dłoń, odpowiednio zmniejszając i zwiększając nacisk w zależności od potrzeby i efektu, który chcemy uzyskać. Chodzi o to, żeby odpowiednio wykończyć kreskę, uzyskując lekko przetarty koniec pałeczki. Ważne jest też, aby odpowiednio zacząć pisanie i zgrabnie zmienić kierunek ruchu pędzla, tak by nie zrobić kleksa z tuszu. Czuję się jak pierwszoklasistka, język mam pracowicie wysunięty, a mój umysł jest całkowicie skupiony na pędzlu. Nic poza tym nie istnieje. Cudowne uczucie… Tak zdarza mi się poczuć w medytacji, gdy praktykuję jogę albo gdy piszę i jeszcze w paru momentach, które zachowam dla siebie.

Jak się później dowiaduję od Yoshimi, istnieje szkoła medytacji nazywana HITSU ZEN DO, czyli droga medytacji pędzla, oparta na filozofii dawnych mistrzów kaligrafii. Na stronie internetowej Yoshimi czytam: „ćwiczenia medytacyjne prowadzą do oczyszczenia umysłu i wyciszenia, oderwania od problemów dnia codziennego i, w konsekwencji, ułatwiają kontrolę przepływu energii, która drzemie w każdym z nas. Transmisja energii witalnej od kaligrafa poprzez pędzel na papier powoduje, że każda kaligrafia nabiera życia i magicznej mocy.” Po godzinie ćwiczeń sensei podaje mi bibułę i mówi z miękkim akcentem –„To twoja ostatnia kaligrafia dziś. Najpierw medytuj”. Przenoszę uwagę na oddech i medytuję nie dłużej niż dwie minuty, po czym kreślę ostatnią dziesiątkę. Nie mogę w to uwierzyć - wyszła prawie idealnie. Sensei jest bardzo zadowolona. Kasia san – mówi do mnie – energia popłynęła z serca - i stempluje moją kaligrafię stemplem nasączonym czerwonym tuszem, a ja czuję się, jakbym dostała świadectwo z czerwonym paskiem.

Yoshimi uczy kaligrafii japońskiej – SHODO –w samym centrum Warszawy, na ul. Kruczej 51, w wysokim bloku, jakich w stolicy wiele. Trudno uwierzyć, że na zwykłej klatce schodowej pod numerem 91 kryje się mała Japonia. Jednak gdy tylko Yoshimi otwiera drzwi i wita łagodnym uśmiechem i pokłonem, wiem, że znalazłam się w dojo, co jest japońskim określeniem miejsca przeznaczonego do treningu sztuk, sportów walki i medytacji mnichów buddyjskich zen. Pomieszczenie przepełnia cisza i spokój, w korytarzu zdejmuje się buty, gdyż do sali praktyki tradycyjnie wchodzi się boso. W przerwie lekcji sensei podaje zieloną herbatę w maleńkich czarkach i japońskie słodycze. Wszystko tutaj jest rytuałem i sztuką, zresztą w Japonii kaligrafia zaliczana jest do sztuk pięknych na równi z malarstwem i grafiką. Murasaki, czyli szkoła Yoshimi Nakayasu, jest jedyną szkołą tradycyjnej kaligrafii japońskiej w Polsce, gdzie można, pod okiem wykwalifikowanej osoby, poznać tajniki shodo, na dowolnym poziomie zaawansowania. Zacząć może każdy, pisanie kaligrafii nie wymaga talentów plastycznych, a w Murasaki zaczynają się właśnie intensywne kursy letnie. Grupy są 6-osobowe, aby Yoshimi mogła z każdym studentem pracować indywidualnie. Polecam wszystkim, którzy pragną choć na chwilę uspokoić rozbiegany umysł i skontaktować się z energią płynącą z serca, którą przecież każdy ma…


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Puść to

Kasia Bem

Najpopularniejsze wpisy