Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Moda & Medycyna

Lekomania - łykniem, bo odwykniem…

Lekomania - łykniem, bo odwykniem…
Zdjęcie: happypills.es
Są tacy, co tony leków łykać muszą, i kropka. Ale jest i armia tych, co nie muszą, a nawet nie powinni, ale lubią. Bardzo. Kaspułeczki kolorowe, bardzo smaczne, bardzo zdrowe!

Jesteśmy pokoleniem suplemenciarzy. Łykamy dużo i na wszystko. Na łysienie – piguła. Mamy piękną, bujną fryzurę – piguła, żeby nam się nie przerzedziła. Trądzik – dwie piguły. Nieskazitelna cera – trzy kapsułeczki, żeby nam żadna krocha nie popsuła humoru. Żurawinka na ładne siusiu, tranik – pyk w gardziel na odporność, a jeszcze różne omegi, witaminki, żeby z gilem nie biegać, aminokwasik też nie zaszkodzi, żeń-szeń obowiązkowo, przecież się nie ogarniemy w robocie inaczej, a magnez to już w ogóle bezdyskusyjnie, bo nas nerwy poniosą i jeszcze komuś naubliżamy albo co. Po tym wszystkim raczej bezapelacyjnie coś wzmacniającego na wątrobę, bo inaczej nie dźwignie tej zdrowej mieszanki i wysiądzie, a to już lipa by była. I tak w nieskończoność. Mamy sporo organów, więc jeśli przy pomocy sumplementacji chcemy zadbać o każdy z osobna, to dzienną porcję należy spakować do plecaka ze stelażem.

Nie ma się co oszukiwać – bez piguł na wszystko jesteśmy nieszczęśliwi, jakaś taka ogarnia nas pustka… Lekomania jest uzależnieniem popularnym w pokoleniu dzisiejszych 30-latków, dorastających w czasach, gdy czekolada była niedostępna, więc zastępowało się ją sprytnie ogólnodostępną witaminą C i musującą witaminizowaną oranżadką (nazwę każdy z tego pokolenia zna), którą żarło się wprost z brudnej łapy, ignorując zalecenie producenta o konieczności rozpuszczenia specyfiku w niewielkiej ilości wody – ślina była do tego celu wszak idealna.  Już w dzieciństwie zaczęła się zatem ta suplementowa Golgota…
Niektórzy mieli dostęp do zagranicznych, bardziej inwazyjnych, ale i smaczniejszych leków. Mogą mówić o sporym szczęściu, bo zaliczyli raczej płukanie żołądka i dziś nie są w stanie przełknąć czegokolwiek, co w ogóle tabletkę przypomina. Ci się więc nie zaliczają. 
Ale ci, których nie spotkało nic złego, którzy spędzili dzieciństwo z pomarańczowymi od wylizywania musującej oranżadki dłońmi i wystającymi z kieszeni blistrami witaminy C, w dorosłym życiu zostali stałymi bywalcami aptek, tym cenniejszymi, że nierefundowanymi. Jeśli Ty też zaliczasz się do grona tych, dla których największym przełomem ostatnich lat było otwarcie aptek samoobsługowych, w których można godzinami buszować wśród półek z najrozmaitszymi pigułami bez recepty, rozważ nasze propozycje zerwania z tym nałogiem, który wkrótce do reszty zniszczy Ci wątrobę. Bo ta, jak mawiają przedstawiciele starszego pokolenia, jest jak żona – cierpliwa do czasu.
Możesz oczywiście zastosować metodę drastyczną – całą swoją kolekcję tableteczek we wszystkich kolorach tęczy wyrzucić do kosza (najlepiej od razu zaczaić się na śmieciarę, żeby pozbyć się pokusy definitywnie, inaczej jak nic zaczniesz na suplementowym głodzie grzebać w koszu w środku nocy). My jednak jesteśmy zdania, że odwyk trzeba przeprowadzić delikatnie, wspierając się najnowszymi odkryciami psychologii.

Na początek więc dobra wiadomość: Piguły nie muszą zniknąć z Twojego życia! Niechaj zaistnieją w nim w nieco inny sposób, nadając Twemu życiu zupełnie nową jakość. Zamiast ładować je w przełyk, nabij na druciki i zrób z nich np. gustowne kolczyki.

Zdjęcie: thedrugstore.bigcartel.com

Możesz zrobić wiele par, materiału masz pod dostatkiem. Jeśli będzie Ci dobrze szło, możesz zacząć sprzedawać je na Starówce cudzoziemcom za dwie stówy od pary.
Za uzyskane w ten sposób pieniądze możesz kupić sobie na designtree piękne lampy w ukochanym kształcie.

Zdjęcie: designtree.co.nz

Za kolejny utarg dokupujesz jeszcze pasujące do nich wazony.

Zdjęcie: fabionovembre.it

Później możesz sprawić sobie gustowną torbę z Longchampa, po której rozpoznają Cię współuzależnieni.

Zdjęcie: Jeremy Scott for Longchamp

Kto wie, może nareszcie spotkasz prawdziwą bratnią duszę? Na odwyku we dwoje zawsze jest raźniej. Podczas pierwszej spędzonej razem zimy, kiedy dzień kończy się, zanim na dobre się zaczął,  a nie możecie już jak za dawnych czasów wspomóc się życiodajnymi tabletkami z żeń-szeniem, bo jesteście na odwyku, ratujcie się słońcem Seszeli zawartym w tabletkach Sunset Pills. Uwaga, nie do konsumpcji! (info tak na wypadek kryzysu odwykowego).

Zdjęcie: vaulotdyevre.com

Sprawdzą się idealnie zamiast nastrojowych świec:

Zdjęcie: vaulotdyevre.com

Jeżeli wymienione wyżej sposoby na Ciebie nie działają, spróbuj innej techniki. Powrót do czasów dzieciństwa zawsze koi i uspokaja. „Uliczkę znamy w Barcelonie", przy której mieści się sklep Happy Pills ze słodyczami stylizowanymi na lekarstwa.

Zdjęcie: happypills.es

Możesz kompulsywnie łykać, ile chcesz, w końcu w dzieciństwie obowiązywał slogan, że cukier krzepi, więc zawsze możesz się potem lekarzom i stomatologom wytłumaczyć, że nikt Ci nie wyjaśnił, że to już nieaktualne w świetle najnowszych badań.

Zdjęcie: happypills.es

A swoją drogą, naprawdę bardzo ciekawi nas profil psychologiczny założyciela tego uroczego sklepu…

Tagi: moda, design

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Pigularze

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Najpopularniejsze wpisy

Chcesz jabłuszko?

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Inspiracje cytologiczne

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Infanci, łączmy się!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Męskość pod ochroną

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Pierś do przodu

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk