Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Marinekart: wodne gokarty

Marinekart: wodne gokarty
zdjęcie: www.marinekart.com
Marinekart służy do zabawy lub treningu. Zresztą, mniejsza o szczegóły. Grunt, że austriacki wehikuł – łódź szybka i zwrotna niczym gokart na torze – wyciśnie z was ostatnie poty.

Marinekart. Najpierw zobaczyłem silnik i od razu się skrzywiłem, bo nie lubię takiego pływania. Hałasuje takie ustrojstwo i smrodzi, co doprowadza mnie do furii (chociaż daleko mi do eko-fanatyka niejedzącego mięsa i docierającego starą  parę skarpet, żeby tylko ocalić Matkę Naturę przed postępem technologicznym). Austriackie pływadło to jednak – przy twardej, jak mówię, niechęci do silników spalinowych – wyjątek. Z przyjemnością czymś takim ruszyłbym choćby na najbliższy mi Zalew Zegrzyński, żeby sobie przypomnieć co to jest wiatr we włosach. Włosów wprawdzie już mi nie przybędzie (a tych, które na głowiźnie zostały, jest niewiele), ale pęd na wodzie bywa przyjemny. Sztuka kryje się w profilu kadłuba, niskim zanurzeniu i niewielkiej masie Marinekarta. Łódkę swobodnie podnosi dorosły mężczyzna i z łatwością zapakuje na dach kompaktowego samochodu, co do szału doprowadza panów wynajmujących auta do holowania. Sam sobie człowiek da radę, sam "karta" zwoduje, nikogo nie trzeba o nic prosić ani tym bardziej za cokolwiek płacić. Marinekart może być napędzany klasycznie, ale również dobrze sprawdza się w nim elektryczny motor (np. niemiecki Torqeedo) – siły woltów wystarczy, żeby płynąć nawet 30 km/h (siła woltów to świadome przekręcenie-żart – przyp.autora).

Łódź prowadzi się bajecznie, bo układ kierowniczy (na klasycznych cięgłach) jest bezpośredni i quasi-sportowy. Wystarczy niewielki ruch kierownicą, żeby łódka posłusznie zaczęła skręcać. Na pokład tego cudaka wchodzi do czterech osób. Specjalnie przyjemnie im w takiej grupie nie będzie, bo "kart" jest niezbyt długi i obszerny. Z drugiej strony nikt na tej łódce nie zamierza mieszkać więc narzekania na bok. A jak to pływa? Cóż, w zasadzie to lepiej byłoby zapytać "jak to szaleje"? Niewielkie zanurzenie sprawia, że łatwo wchodzi w ślizg. Najlepiej pływa się tą maszyną po spokojnej wodzie. Na filmie, który przesłał mi producent, wyraźnie widać, że na fali "Marinekart" lubi oderwać dziób i podnieść go ponad wodę. W normalnej łodzi trzeba byłoby takie zjawisko zganić, ale tutaj nie idzie o megastabilność w każdych warunkach, ale przede wszystkim o fun. i tego fanu moim zdaniem nie brakuje. Pozytywnie i na szóstkę!

zdjęcie: www.marinekart.com

zdjęcie: www.marinekart.com

zdjęcie: www.marinekart.com

zdjęcie: www.marinekart.com

zdjęcie: www.marinekart.com

 

 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Wanną po jeziorach

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita