Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Mick Jagger - stary, ale jary

Mick Jagger - stary, ale jary
Mick Jagger, 100 procent energii w siedemdziesięcioletnim ciele. Zdjęcie: Facebook
Mick Jagger to prawdziwy mistrz.

Fachowcy podliczyli, że na każdym koncercie przebiega blisko 20 kilometrów. To dlatego, że The Rolling Stones grają na dużej scenie (30 metrów szerokości, 15 głębokości), a Mick się nie oszczędza. Biega, skacze, rzuca się, tańczy, wiruje, no i oczywiście jeszcze śpiewa do tego wszystkiego. Jak więc wygląda życie blisko 70-letniego rockmana? Nie pali, nie pije, narkotyków nie tykał od dziesięcioleci. Bardzo pilnuje diety, stawia na "organic", ryby, białe mięso, pełne ziarno, kasza, ryż, wysokowitaminowe, zielone koktajle na śniadanie. Nie pozwala sobie przytyć nawet kilograma. Do tego regularny trening - 12 km biegu, pływanie, kickboxing, rower. Jeszcze balet (tak, tak!), joga i pilates, żeby się rozciągnąć i dobrze pooddychać. Oczywiście w trasie trening zostaje trochę ograniczony, żeby zachować siłę na scenę, ale wtedy wchodzą do gry masażyści, dietetycy i wszelakie preparaty nawilżające. Półka z kosmetykami Micka na pewno nie ustępuje tej, z której korzysta Jennifer Lopez czy Beyonce. Najdroższe kremy (De La Mer), kawiorowe maseczki pod oczy. Na szczęście Mick pozwolił swojej twarzy na zmarszczki, ale siwych włosów nie toleruje. Zaufany fryzjer farbuje je co dwa tygodnie, żeby żaden złośliwy paparazzi nie chwalił się, że ma zdjęcia siwego Micka. Oczywiście Mick musi utrzymać formę dla sceny, ale również dla dużo młodszej narzeczonej, L'Wren Scott (44). Warto dodać, że ma siedmioro dzieci z czterema różnymi kobietami i to też ma być symbolem jego jurności. 

Iggy Pop, człowiek-mięsień, człowiek-żyła. Zdjęcie: Zoltan Bese, Facebook

Paul McCartney od lat nie je mięsa i wciąż stara się regularnie pojawiać na sali ćwiczeń. Lubi jogę i pilates, trening mocno wysiłkowy nie jest mu tak bardzo potrzebny, bo na koncertach po prostu śpiewa z gitarą. Ale taki np. Iggy Pop? Same mięśnie, ani grama tłuszczu, lata uzależnienia od alkoholu i narkotyków, niezdrowa dieta pod hasłem: wrzuć na ruszt cokolwiek. Przyznaje się, że jedzenie generalnie nie sprawia mu jakiejś wyjątkowej przyjemności, może poza cudnie wysmażonym stekiem z frytami. Iggy może się komuś nie podobać, ale dziś jest po prostu jednym mięśniem, czym zresztą uwielbia się chwalić zarówno na scenie, jak i w wideoklipach. Obcisłe dżinsy plus brak koszulki to jego ulubiony strój. Do tego energia siedemnastolatka. Być może trudno wam będzie uwierzyć, ale dziś ulubionym sportem Iggy'ego jest Tai-Chi i Chi-Kung. Obydwa raczej słabo się kojarzą z rozbrykanym rokendrolowcem, ale może 65-letni muzyk poza sceną potrzebuje zrównoważenia energii? "To wygląda jak nic, jakieś pierdu pierdu o energii, ale znam gości, którzy dzięki temu potrafią takie sztuczki, że tylko pozazdrościć", twierdzi Iggy. Zazdroszczę Iggy'emu sześciopaka, ale Chi Kung na razie mnie nie przekonuje...

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy