Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Motocykle są zdrowe!

Motocykle są zdrowe!
zdjęcie:www.zeromotorcycles.com
Prowokacja? No, troszeczkę. Bo jest pewien warunek. Motocykl musi mieć napęd elektryczny! Wtedy nikogo, ani tym bardziej siebie, nie zatruwacie. Ruchu za to jest co nie miara.

Pomijając kwestie bezpieczeństwa na polskich drogach trzeba jednak sobie jasno wytłumaczyć - na motocyklu się jeździ, a i owszem, ale wszystkie mięśnie przy tym całkiem nieźle pracują. Sam sprawdziłem - zakwasy leczyłem przez tydzień. I jeszcze spytałem kolegów, którzy z jednośladów nie schodzą. Czego się dowiedziałem? -Człowieku, pojeździsz kilka godzin i to jest wysiłek porównywalny z solidnym treningiem. Wierzę. Motocykle lubię choć nie do przesady, bo strasznie hałasują i smrodzą. Spaliny osobiście mnie nie denerwują, ale szkodzą i przeszkadzają innym. Czyli - gdy szukamy pozytywnych alternatyw (tak jak my tu w hellozdrowie.pl!) - zwykłe dwa koła z silnikiem spalinowym odpadają. Raz na zawsze! Zostaje coś napędzane elektrycznością. Do tej pory maszyny tego typu - prócz dosłownie kilku - były niedopracowane. Ani to nie miało zasięgu, ani specjalnie dobrze trzymało drogi. Na szczęście eko-trend w motoryzacji jest na tyle silny, że klienci wymusili produkcję maszyn tylko nieznacznie ustępujących spalinowcom. Przykład to Zero Motorcycles z USA. Nie będę was zamęczać technicznymi aspektami ich konstrukcji. Lubię rozprawiać o koniach mechanicznych, wtryskach i hamulcach z włókna węglowego, ale tym razem sobie zwyczajnie odpuszczę. Podpowiem jedynie, że silnik elektryczny Z-Force jest w tym samym miejscu, gdzie w zwykłych maszynach. Wygląda jak sześcienna skrzynka więc - skoro nie da się go wyeksponować - osłonięto go aerodynamicznymi owiewkami. Zero Motorcycles produkuje całą serię motocykli opartych na tym dziwnym silniku. Najsłabszy ma - przeliczeniowo - 27, zaś najmocniejszy - 54 konie mechaniczne. Producent przewidział, że motocyklistów różni styl jazdy i miejsce, gdzie na swoich dwóch kołach szaleją. Dlatego za oceanem produkują zarówno maszyny na szosę, proste modele do miasta jak enduro. Ba, jest nawet model dedykowany policji. Zasięg? Niezły - deklarowane 203 km, a więc przy oszczędnym operowaniu przepustnicą spokojnie starczy na kilka dni. Baterie można ładować w przydomowym garażu, ze zwykłego gniazdka. Siedem godzin i Zero są gotowe do jazdy. Na koniec ceny. Najtańszy motocykl tej marki kosztuje 8, zaś najdroższy około 15 tysięcy dolarów (24-45 tys. zł). Plus, niestety, koszty transportu zza oceanu. Ale na to, drodzy moi, metody brak...

zdjęcie:www.zeromotorcycles.com

zdjęcie:www.zeromotorcycles.com

zdjęcie:www.zeromotorcycles.com

zdjęcie:www.zeromotorcycles.com

 



 



Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Piżama z bajkami

Agnieszka Radziszowska

Napęd do roweru

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita