Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Kultura niefizyczna

Mural w wielkim mieście

Mural w wielkim mieście
Źródło: www.facebook.com/eltonopublicart

Spacer w poszukiwaniu ciekawych warszawskich murali to odkrywanie ukrytych w podwórkach (i nie tylko) skarbów street artu w samym centrum wielkiego miasta. Trasa wiedzie ulicami ścisłego centrum i liczy około czterech kilometrów – można ją pokonać piechotą albo na rowerze.

Wyznaczenie trasy spaceru muralowym szlakiem po Warszawie to prawdziwe wyzwanie, bo murali w stolicy zatrzęsienie. W zasadzie gdzie nie spojrzeć, tam mural. Problem tylko taki, że tych ciekawych i dobrych nie jest za wiele. Stołeczne mury zdominowały produkcyjniaki „ku czci”. Powstanie Warszawskie, Chopin, Curie Skłodowska. Co rok miasto zalewa nowa fala okolicznościowych dzieł sponsorowanych i zamawianych przez urzędników. Mnożą się one w tempie zastraszającym. 

Ostatnio narodziły się kolejne okolicznościowe koszmarki, murale ku czci żołnierzy wyklętych i gen. Pileckiego, upamiętniający Zbrodnię Wołyńską oraz... przeciw depresji (u zbiegu al. Prymasa Tysiąclecia i ul. Górczewskiej). Choć i tak nic nie przebije najgorszego z najgorszych – szpecącego ścianę kamienicy przy ulicy Freta kuriozum upamiętniającego dokonania Mari Curie-Skłodowskiej. Gorzej naprawdę być nie może. Chyba. Abstrahując od idei, które być może i szczytne, kwestia estetyczna pozostawia w tych przypadkach stanowczo zbyt wiele do życzenia…

Lepiej jednak skupić się na pozytywach, bo dobre murale też są. Spacer zaczynamy w V9 na ulicy Hożej 9 – w galerii i nietypowym domu kultury prowadzonym przez zasłużoną dla warszawskiego street artu ekipę Fundacj Vlep[v]net. Można tu zobaczyć prace związanych z urban artem artystów, kupić nietypowe prace, wziąć udział w warsztatach sitodruku albo po prostu porozmawiać o sztuce z prowadzącymi galerię chłopakami. Oni na pewno zaproponują wam alternatywną trasę śladami warszawskiego street artu. My jednak trzymamy się naszej trasy. W podwórku przy galerii prace na murach zmieniają się dość często. Jednym z niewielu stałych elementów jest powstały w ramach festiwalu Hożarty mural Mikołaja Długosza nawiązujący do klasycznych peerelowskich murali.

Stąd ruszamy przez Plac Trzech Krzyży i dalej kawałek Nowym Światem, by zanurkować w jedno z podwórek przy tzw. pawilonach, gdzie na ścianie niewielkiego budyneczku śpią (albo leżą martwe) trzy misie autorstwa Belga Roa – jednego z najbardziej znanych twórców street artu na świecie, który zawitał do Polski w 2009 roku.

Źródło: EastNews

Dalej ruszamy Chmielną, by po skręcie w ulicę Szpitalną znów wejść między bloki na podwórko przy Szpitalnej 6. Tutaj na ścianie znajdziemy utrzymany w stonowanych kolorach mural Oteckiego. Warto odnaleźć też bardzo ciekawą pracę pochodzącego z Niemiec Evola – który za pomocą szablonu zamienił skrzynki z elektrycznością w miniaturowe bloki. Prace powstały w 2012 roku podczas festiwalu Street Art Doping.

Kolejny mural na naszym szlaku to praca dość nietypowa. Przy ulicy Nowogrodzkiej 27 znajduje się największy mural w Polsce – ma ponad 2 tysiące metrów kwadratowych. Ale nie tylko z tego powodu jest to realizacja warta odkrycia. To jeden z niewielu „sponsorowanych” murali, który nie rani oka. Firma produkująca farby zaprosiła do współpracy jednego z najbardziej znanych artystów związanych urban artem – Swanskiego – by pomalował kilkupiętrowy, wyjątkowo szpetny parking z lat 70. Efekt – niespodziewana eksplozja koloru.

Źródło: EastNews

Stąd ruszamy, by pokonać najdłuższy fragment naszej trasy i w okolicach Ronda ONZ obejrzeć wielką pracę słynnego Włocha Blu. Na kamienicy przy Jana Pawła II 12 pochodzący z Mediolanu artysta zostawił monumentalna pracę – jak zwykle skierowaną przeciwko polityce globalistycznej i konsumpcjonizmowi. Blu spędził na wysięgniku 48 godzin – mural malował sam, bez niczyjej pomocy. Warto zauważyć, że artysta starannie wkomponował w mural znajdującą się na budynku  mozaikę pozostałą po PRL-owskich reklamach.

Źródło: EastNews

Przed nami ostatni przystanek – skrywający się w cichym zakątku miasta mural specjalizującego się w geometrycznych wzorach mieszkającego w Hiszpanii Francuza Eltono. Praca pokryła dwie przeciwległe ściany budynku przy ulicy Złotej 73.

Źródło: www.facebook.com/eltonopublicart

Tu kończymy nasz spacer. Jeśli wciąż macie za mało wrażeń, możecie wybrać się do dwóch streetartowych zagłębi – ale na własną odpowiedzialność, bo prac tam dużo, ale nie wszystkie warte zobaczenia. Jedno z tych miejsc to mieszczące się na Powiślu rondo Sedlaczka – na słupach podtrzymujących trasę Łazienkowską powstało kilkanaście murali. Drugie to pomysł na weekendowy wypad połączony z piknikiem. Otwarta galeria 40/40 (Forty Forty) mieści się w tzw. Fortach Bema na Bemowie. W mrocznych wnętrzach dawnych carskich koszar swoje prace zostawili i znani artyści i lokalni grafficiarze. Choć same bunkry są dość mroczne, dookoła rozciągają się urocze łączki świetne na weekendowy piknik. Polecam.

Liczymy korzyści:

* dystans = ok. 4 km
* czas = ok. 180 minut
* spalone kalorie = ok. 490 (przy średniej wadze 70 kg)
* ilość murali na koncie = 7


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy

Lena Dunham radzi

Sylwia Kawalerowicz