Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Najwięcej piją Francuzi

Najwięcej piją Francuzi
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org

Kto najchętniej w Europie sięga po alkohol? Podobno Białorusini. Ale już w samej Unii palmę pierwszeństwa dzierżą Francuzi, którzy wlewają w siebie średnio 12,6 litra czystego alkoholu rocznie. Tuż za nimi są kraje piwne.

Kolejno i pomijając kraje położone za naszą wschodnią granicą, najwięcej alkoholu w Europie wypijają: Francuzi, Austriacy, Estończycy, Niemcy i Czesi. Za nimi są m.in. „winne” Portugalia, Hiszpania i Węgry ze swoim Tokajem, Egri i Badacsony. My lądujemy dopiero na miejscu 11. z wynikiem o 20 proc. gorszym od Francuzów. Za nami są jeszcze rozkochani w piciu na umór Brytyjczycy, których – warto to dodać – liczy się wraz z zawyżającymi zestawienie Szkotami.

Tak jest w rankingu sporządzonym przez OECD. Podobnych zestawień jest bowiem wiele i wyniki trochę pływają. Odpowiada za metodologia. Choćby to, jak przelicza się piwo na „alkohol czysty”. Wiadomo wszak, że co innego browar lekki, czeski i trzyprocentowy, a co innego „Mocny Full”, który woltów ma mniej więcej osiem. Do tego niektórzy doliczają alkohol produkcji „własnej”. To powoduje, że są różnice. Na przykład w rankingu WHO z krajów położonych wewnątrz UE liderują: Rumunia i Węgry, bo tam klimat jest taki, że „sklepowego” nie ma po co pić. Wysoko są też Czechy. A my lądujemy tuż, ale tylko o włos, przed Francuzami (chociaż przewidywania na 2015 mówią, że spadniemy za nich).

Jednak więcej niż różnic jest w rankingach podobieństw.

Styl winny, piwny i… mieszany

Przede wszystkim to, że – pomijając wschodnich Słowian – najwięcej pije się tam, gdzie dominuje kultura piwa lub wina. Jest tak z powodu stylu picia, bo tam, gdzie pije się trunki słabsze – pije się też częściej. Nawet codziennie. Wielu Czechów bez piwa (jednego lub dwóch) nie kładzie się spać. Niemiec też ma z tym problem. 6 na 10 Włochów i Portugalczyków przyznaje, że dnia bez wina sobie nie wyobraża i nie spędza. Przy czym pije go mniej więcej dwie lampki. Przeciętny Francuz wypija rocznie kilkadziesiąt litrów tego trunku. Na ilość składa się regularność. Jednak jest to ilość nie tylko ogromna, ale też - jak paradoksalnie, by to nie brzmiało – umiarkowana. Winopiwo mniej i tylko porządne – stosowane z umiarem niesie ze sobą sporo zdrowotnych korzyści, więc mniej i częściej okazuje się być wyjściem znacznie zdrowszym niż więcej i rzadziej.

Tę ostatnią strategię stosują przede wszystkim kraje kultury trunków 40-procentowych i Brytyjczycy, którzy żadnej kultury picia nie mają. Z marnymi efektami. Anglicy, jak wynika z badań, piją na przykład dość rzadko, ale w czasie jednego posiedzenia potrafią wypić najwięcej w Europie. Przeciętny pijący Brytyjczyk planuje na piątkowy wieczór 20 piw lub ich równowartość w drinkach, whisky, wódce lub winie. Wszystko dlatego, że – na Wyspach nazywa się to „binge drinking” - cel jest jeden: nacisnąć reset i zapomnieć. Co nie tylko nie jest zdrowe, ale potrafi wykończyć organizm. Kace mamy wszak nie bez powodu. Mamy je jako ostrzeżenie. Co widać po tym, jak wiele na Wyspach chorób związanych z piciem. Których w więcej pijącej Francji jest znacznie mniej.

A u nas jak jest? A u nas, póki co, dominuje styl mieszany. Pół biedy, gdy rozumieć to tak, że niektórzy piją po brytyjsku, a inni po francusku. Gorzej, gdy miesza się go tak, że w tygodniu pije trochę, a w weekend „do resetu”. To zdrowe być nie może. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Alkohol a metryka

Monika Maciejewska

Najpopularniejsze wpisy