Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Naucz się mówić „nie wiem”

Naucz się mówić „nie wiem”
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org

Jakie są dwa najtrudniejsze słowa? Dwa najtrudniejsze słowa to „nie wiem”. Nie potrafimy ich używać. Nie lubimy ich używać. I ich nie używamy. A to bardzo, ale to bardzo duży błąd.

Martin Hughes i Robert Grieve zadali dzieciakom pytanie: Czy czerwony jest cięższy od żółtego? Bezsensowne? Owszem. Całkowicie. Jednak nie dla dzieci, bo prawie wszystkie odpowiedziały „tak” lub „nie”. Jedynie kilkoro zdobyło się na powiedzenie „nie wiem”. Zresztą z dzieciakami zawsze jest podobnie. Steven Levitt i Stephen Dubner to para od dwóch niezwykle ciekawych „Freakonomii”. W ostatniej książce pt. „Think Like a Freak” poprosili, by posłuchać krótkiej historyjki, a następnie spróbować odpowiedzieć na kilka pytań.

Historyjka brzmiała tak: Mary wybrała się na plażę z mamą i bratem. Jechali czerwonym samochodem. Na plaży pływali, jedli lody, bawili się w piasku i mieli kanapki na lunch.

A pytania tak:

1. Jaki był kolor samochodu?

2. Czy na lunch jedli rybę z frytkami?

3. Czy w aucie słuchali muzyki?

4. Czy w czasie lunchu pili lemoniadę?

Dwa pierwsze: łatwizna. Dwa ostatnie? Nie da się na nie odpowiedzieć. Historyjka zawiera zbyt mało szczegółów. Brytyjskim uczniom – pytania zadała im psycholożka Amanda Waterman – to jednak nie przeszkadzało. 76 proc. pytanych dzieciaków jakąś odpowiedź znalazło.

To tylko dzieci? Może, ale wszyscy jesteśmy jak te dzieci, tylko może trochę mniej. - Mówi się, że najtrudniejsze słowa to „kocham cię”. Całkowicie się nie zgadzamy! Większości ludzi dużo trudniej jest powiedzieć „nie wiem”. To wstyd, bo dopóki nie potrafimy przyznać, że czegoś nie wiemy, to całkowicie niemożliwe, by dowiedzieć się, co trzeba robić – napisali Dubner i Levitt, i przytoczyli szereg przykładów na poparcie swojej tezy: od telewizyjnych ekspertów, którzy zawsze mają odpowiedź na każde pytanie, przez menadżerów, którzy wydają miliony, bo nie potrafią się przyznać do niewiedzy i działają na podstawie błędnych lub wymyślonych przekonań, do tych z nas, którzy bez zająknięcia odpowiadają na pytanie „czy diabeł istnieje?” i... jak wygląda.

Czasem dobrze nie wiedzieć…

Ale nie trzeba telewizji, biznesmenów ani nawet diabła. „Nie wiem” na co dzień używamy rzadko i bojaźliwie, chociaż nie wiemy bardzo często. Jedni udają, że wiedzą częściej. Inni rzadziej. Robią to jednak wszyscy. Częstotliwość zależy podobno od poziomu wiedzy i inteligencji. Mądrzejsi mądrzą się z mniejszą pewnością. Ale też się mądrzą. A to bardzo źle. Przede wszystkim dlatego, że – na to uwagę zwracają Dubner i Levitt – do tego, by dowiedzieć się czegoś nowego i podjąć trafną decyzję, potrzebna jest świadomość tego, jak wiele się nie wie. To „nie wiem” pozwala się uczyć.

Jednak to tylko powód najważniejszy. Są inne. Unikanie „nie wiem” szkodzi. I to bardzo. Szkodzi w relacjach. Szkodzi w pracy. I w domu też szkodzi. Przemądrzałość nie jest w końcu czymś, czym łatwo zdobywa się sympatię, a głupie odpowiedzi nie pomagają budować zaufania. Poradnikowe teksty psychologów mówią też, że umiejętność powiedzenia „nie wiem” pokazuje siłę charakteru. Czy na pewno tak jest – nie wiem, ale wiem, że pomaga w związkach, dla których przemądrzałość bywa zabójcza, i wielu innych życiowych sytuacjach. A ich autorzy opowiadają też takie historyjki: wyobraźcie sobie, że kupujecie wymarzony dom i w czasie poszukiwań trafiacie na dwóch agentów nieruchomości. Jeden ma odpowiedź na każde pytanie. Remont? Niedawno. Ogrzewanie? Efektywne. Widok z okna? Na pewno nie zabudują. Itp... Itd... Drugi co jakiś czas mówi: „nie wiem, ale się dowiem i poinformuję”. Któremu zaufacie? Bo ja na pewno drugiemu.

A jak nauczyć się mówić „nie wiem”? Nie wiem, ale spróbuję się dowiedzieć...


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najgorsze dobre rady

Marcin Kozłowski

Rozmawiasz? Nie przerywaj!

Michał Dobrołowicz

Milcząca kobieta?

Tomasz Borejza

Najpopularniejsze wpisy