Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Nie tylko dla pilotów

Nie tylko dla pilotów
Do tej pory zegarki G-Shock były tanie. Teraz będą jeszcze kolekcjonerskie. Zdjęcie: Casio.

Najpierw będzie o historii. Sięgamy, jak w jednej z książeczek z przygodami Tytusa de Zoo, po przenośny wehikuł czasu, a następnie - klik, klik – magicznie cofamy się do kwietnia roku 1983. Aha, ten nasz wehikuł czasu jest całkiem sprytny. Bo nie tylko przenosimy się lata do tyłu, ale też ruszamy z Polski hen na Daleki Wschód, do Japonii. Nasz „klikacz” rzuca nas do zakładów Casio, gdzie pracuje inżynier Kikuo Ibe. To właśnie on wymyślił zegarek kwarcowy, który dzięki odpowiednim wzmocnieniom wytrzymywał zanurzanie w wodzie i błocie, traktowanie silnym polem elektromagnetycznym, zgniatanie, uderzenia młotkiem, a nawet grę w hokeja – czasomierz posłużył za krążek (wprawdzie tylko w reklamie, ale zawsze!).

Casio DW-5000C, bo o tym modelu mowa, zapoczątkował serię zegarków G-shock – odpornych na uszkodzenia tak samo jak diament na zarysowanie. Od 1983 roku minęło, policzmy, niemal 30 lat. W tym czasie G-shocki doczekały się licznych odmian. Co roku przybywają kolejne i każda nowa jest tak samo pożądana. To łatwo wytłumaczyć – zegarki Casio są dla każdego (bez względu na płeć), a przy tym zawsze, nawet mocno porysowane, dobrze wyglądają na przegubie.

Nowość na ten rok to G-Shock GW-A1000 Gravity Defier. Zanim ten zegarek trafił do sklepów, został przetestowany przez – uwaga (!) – PILOTÓW myśliwców brytyjskich sił powietrznych RAF. Zegarek wytrzymuje działanie siły odśrodkowej oraz wibracje. Dostęp do poszczególnych funkcji – dzięki tzw. Smart Access – jest możliwy przez przyciskanie i obracanie koronki. Nowy G-shock mierzy również temperaturę, pokazując wynik za pomocą... wskazówek (godzinowa odpowiada za dziesiątki, a minutowa za pojedyncze stopnie).

G-Shock's powstały bez nadziei, że kiedykolwiek będą się sprzedawać. Tymczasem popularność przerosła najśmielsze oczekiwania. Zdjęcie: Casio.

-A czy aby się nie spóźnia? - takie pytanie może zadać każdy, kto zegarkami się nie zajmuje. Na pewno nie, bo Casio ma tzw. wave ceptor, a więc synchronizuje swoje wyniki z zegarem atomowym. Zegarek obywa się bez wymiany baterii (ma ogniwa-panele słoneczne) i zachowuje wodoszczelność do 20 metrów. Aha, mamy dobrą wiadomość dla miłośników RAF. Casio sprowadzi nad Wisłę 10 sztuk modelu z logo sił powietrznych Jej Królewskiej Mości. Cena? Niemała – plastikowy (było nie było) czasomierz będzie kosztować około 2 tysięcy złotych.

Tagi: moda, technologia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Rower bambusowy

Rafał Jemielita

Zegarki na szlak

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita