Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Odtwarzacze do fitnessu

Odtwarzacze do fitnessu
zdjęcie: www.bragi.com
Ruch lubi muzykę! Ulubione utwory potrafią podkręcić i zmotywować lepiej niż niejeden prywatny trener. Kłopot jedynie w słuchawkach i odtwarzaczach. Zwykle nie lubią potu...

Chwaliłem się, że ćwiczę i że robię to prawie codziennie? No to się pochwalę. Ćwiczę w słuchawkach na uszach i z odtwarzaczem w kieszeni, bo w mojej osiedlowej siłowni puszczają muzykę z innej bajki. Po prostu i bez ogródek – łomotu niby-rocka lub rytmicznego pląsu italo-polo-ukraino-germano-disco słuchać nie mogę i nie chcę. Odpowiedni sprzęt audio to podstawa. Najtańsze modele, gdy tylko dostanie się pod obudowę choć kropla potu, odmawiają natychmiast posłuszeństwa. Dotyczy to i samego odtwarzacza, i słuchawek. Nieco lepsze wydały mi się słuchawki od Iphone'a, ale udało mi się już "zajeździć" dwie pary, to kolejnych setek złotych wydawać nie zamierzam. Z tego samego powodu odpuściłem sobie słuchawki, których używam w domu. Ich potężne, rozbudowane osłony nie sprawdzają się, gdy się człowiek rusza. Pot leje się po twarzy, słuchawki zaczynają przykro pachnieć, no to nie jest to!
Wpadły mi ostatnio w oczy dwa modele odtwarzaczy fitnessowych (albo sportowych – jak kto woli). Pierwszy to Sony NWZ-W273 lub NWZ-W2745. Ma maksymalnie uproszczoną konstrukcję. Ot, dwie słuchawki połączone elastycznym pałąkiem. Żeby naładować baterie lub umieścić w pamięci pliki muzyczne (pamięć 4 lub 8 gigabajtów, co starcza na 1000-2000 utworów), trzeba podłączyć  Sony NWZ do komputera za pomocą przewodu USB. Odtwarzacz jest wodoodporny do głębokości dwóch metrów, a więc nadaje się nie tylko do biegania, ale również płytkiego nurkowania. Zalety? Prostota konstrukcji i obsługi, a do tego niska cena (wg. producenta około 360 zł).
Znacznie droższy, ale też bardziej złożony jest niemiecki odtwarzacz Bragi Dash. Wygląda nieco inaczej niż Sony. Urządzenie kojarzy się bardziej z aparatem słuchowym (takim wtykanym do każdego ucha z osobna) niż z gadżetem do przechowywania muzyki! To także nośnik pamięci (powiedzmy, że pendrive o pojemności 4 gigabajtów), zestaw głośnomówiący dla telefonu komórkowego, monitor pracy serca i aktywności fizycznej. Bragi Dash łączy się przez Bluetooth z osobistym smartfonem. Muzyki można słuchać albo z pamięci wewnętrznej, albo w audiostreamingu z pamięci telefonu. Odtwarzacz-słuchawki-pendrive-zestaw głośnomówiący obsługuje się dotykowo – lewa słuchawka steruje playlistami i włączaniem kolejnych utworów, prawa zaś pomaga ustawić głośność, odebrać przychodzącą rozmowę telefoniczną itd. Fajne? Pewnie, że tak. I wodoodporne więc dobre do siłowni. Cena? Produkt wciąż jeszcze jest w Kickstarterze, ale błyskawicznie "Dash" przyciągnął niemal 11 tysięcy mini-inwestorów. W przedsprzedaży można zamówić odtwarzacz za około 180 dolarów. Niezłe, naprawdę niezłe. 

zdjęcie: www.bragi.com

zdjęcie: www.bragi.com

zdjęcie:www.sony.com

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Niedoceniany ergometr wioślarski

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita