Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Oko w oko z huraganem

Oko w oko z huraganem
Global Hawk – dron do badań huraganów. Źródło: NASA
Nawet potężne huragany powinny mieć swoje wrażliwe miejsca. I mają je. Gorzej, że trzeba polecieć i samemu je odnaleźć. Stanąć oko w oko z monstrum.

Stara zasada uczy, że jeśli chcesz pokonać silniejszego wroga, najpierw musisz go dobrze poznać i znaleźć jego piętę achillesową. Aby ją odszukać, niektórzy śmiałkowie gotowi są wsiąść do samolotów i wlecieć do wnętrza olbrzymiej wirówki. Sierpień i wrzesień to najlepszy okres na takie badania. Huraganów jest wtedy najwięcej. Wybiera się jeden z nich i wyrusza na spotkanie z nim. Dzięki takim nietypowym badaniom, które poza dużą dawką wiedzy o naturze zjawiska, wymagają także sporej porcji odwagi oraz mistrzowskich umiejętności pilotażu, dowiadujemy się coraz więcej o tym, jak wirujące monstra wyglądają od środka i gdzie może się znajdować ich słaby punkt.

Lockheed WP-3D Orion zwany łowcą huraganów. Źródło: NOAA

Podczas eskapady jeden samolot lata ponad i wokół huraganu, a drugi wlatuje w jego środek, zbliżając się do najbardziej niebezpiecznej strefy – wału wysokich na kilkanaście kilometrów i sięgających stratosfery chmur burzowych, które otaczają oko cyklonu. Podczas gdy w samym oku wiatry są słabe, chmury wokół niego, określane przez badaczy ścianą oka, wirują z zawrotnymi prędkościami dochodzącymi w największych huraganach do 300 km na godzinę.

Zadaniem pilota jest takie sterowanie maszyną, aby w pewnym sensie stała się ona częścią huraganu. Krążyła, jak cały wir, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, wokół centrum. Wtedy naukowcy mogą rozpocząć obserwacje i pomiary. Z lewej strony mają groźną ścianę chmur otaczających oko cyklonu, a z prawej pędzą równie ponuro wyglądające chmury należące do jednego z ramion huraganu, gdzie wiatry, burze i ulewy są niewiele słabsze niż w centrum. Pośrodku jest zadziwiająco spokojnie, lecz jeden fałszywy manewr może sprawić, że samolot zostanie porwany przez karuzelę chmur. Wtedy zrobiłoby się naprawdę niebezpiecznie. Sami zobaczcie:

Ściana oka cyklonu Katrina, który dokładnie osiem lat temu zatopił Nowy Orlean. Źródło: NOAA

Te szalone misje być może przejdą do historii. Od czego satelity i drony! Te pierwsze potrafią prześwietlić na wylot tropikalny cyklon przy pomocy nowoczesnego radaru tysiąc razy prczyjniejszego od radarów naziemych. W sierpniu sztuki takiej dokonała sonda CloudSat, której udało się przelecieć dokładnie ponad okiem potężnego tajfunu Utor w chwili, gdy ten zbliżał się do Filipin. Oto zdjęcie z tego prześwietlenia:

Tajfun Utor miał średnicę około tysiąca kilometrów. Nasycenie niebieskiej barwy na dolnej grafice odpowiada gęstości kropel wody i grudek lodu w chmurach. Źródło: NASA

Ale przyszłość należy do dronów, takich jak nafaszerowany aparaturą pomiarową Global Hawk, który potrafi latać 30 godzin bez przerwy, wznosząc się na wysokość 20 km. Zrobi wszystko, co mu każą, bez narażania życia ludzi. Dwa lata temu dwa takie cacka, wcześniej zarezerwowane tylko dla wojska, dostała NASA. Z ich pomocą obserwuje w sezonie tropikalny Atlantyk, obserwując mateczniki cyklonów. Dziś kończy się kolejna atlantycka misja takich dronów. Wyglądają naprawdę odlotowo:

Olbrzymi dron Global Hawk do badania atmosfery. Źródło: NASA

Tagi: nauka, oko, huragan

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy