Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Olga Bołądź. Żołnierz służb specjalnych.

Olga Bołądź. Żołnierz służb specjalnych.
Zdjęcie: eastnews
W Los Angeles za takie metamorfozy dostaje się nagrody. Czy wysiłek Olgi się opłaci? Czy warto się tak poświęcać dla roli?

Najpierw musiała ściąć włosy. Piękne, długie, gęste, cztery lata zapuszczane. Ale jeśli chce się wyglądać jak podporucznik służb specjalnych (o pseudonimie "Białko", w najnowszysm filmie Patryka Vegi pt. "Służby specjalne"), nie ma mowy o pięknych, długich lokach. Fryzjerka najpierw ścięła warkoczyki (Olga najpierw przeklinała, potem płakała, sami zobaczcie na tym filmie), a potem elegancko podgoliła tyły i boki. Na górze zostawiła jakąś dwucentymetrową szczecinkę. Klasyk - żeby się dobrze prezentowała pod czapką. 

Ale fryzura to nie wszystko. Taki oficer służb specjalnych musi jeszcze mieć kawałek klaty. Umięśniony brzuch, ramiona. Dlatego Olga zaczęła trenować. I to ostro. Co najmniej 5 razy w tygodniu, dwa razy dziennie. Rano - najczęściej ostre cardio (czyli np. kilkukilometrowa przebieżka). Po południu - siłownia z osobistym trenerem. A tam klasyka - brzuszki, brzuszki z hantlami, brzuszki w zwisie, brzuszki bokserskie. Sztanga, rozpiętki z hantlami na ławce. Ćwiczenia na maszynach na plecy. Ciało powoli zaczęło się zmieniać. Olga bardzo szybko straciła te kilka nadprogramowych kilogramów, któe zostały jej po ciąży (niewiele ponad rok temu urodziła dziecko), zaczęły wyłaniać się mięśnie. Śmiała się, że nigdy nie przypuszczała, że jeszcze kiedyś zmieści się w ubrania z liceum. Mogła wreszcie porzucić niskokaloryczną dietę, na której właściwie całe życie jest każda aktorka. Prawdopodobnie przeszła na dietę wysokobiałkową, która sprzyja budowie mięśni. W tej chwili ciągle jest na planie, ale nie przestaje ćwiczyć - ciało musi być w formie, szczególnie, że swoje numery kaskaderskie Olga wykonuje sama. Poza tym chyba jej się spodobała nowa, umięśniona figura. Chociaż, szczerze mówiąc, jeśli porówna się ją do Lindy Hamilton z "Terminatora" czy do Demi Moore w "G.I. Jane", Olga wydaje się po prostu być chudzinką. Ale może chudzinki też potrafią, kiedy trzeba, przywalić. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy