Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy konkret

Opalanie natryskowe – bezpieczniejsze niż słońce?

Opalanie natryskowe – bezpieczniejsze niż słońce?
Opalanie natryskowe zyskuje coraz więcej fanów. Ilustracja: shutterstock

Bezpieczna alternatywa dla słońca i solarium? Wydawałoby się, że jest nią samoopalacz lub profesjonalne opalanie natryskowe. Jednak, jak pokazały niedawne badania, w kosmetykach do tego przeznaczonych znajduje się składnik uzyskiwany z wykorzystaniem bakterii, który może być dla nas szkodliwy.

Opalanie natryskowe zyskuje coraz więcej fanów. Głównym argumentem za, oprócz natychmiastowego rezultatu, jest pogląd, że to w pełni bezpieczny zamiennik opalania, bo nie mamy kontaktu z promieniowaniem UV. Zgadzam się. Ale naukowcy wzięli pod lupę kosmetyk do tego wykorzystywany i entuzjazm jakby opadł...

Aktywnym składnikiem preparatów stosowanych w opalaniu natryskowym jest dihydroksyaceton (DHA). Składnik ten wchodzi w reakcję z białkami zawartymi w warstwie rogowej naskórka. Jest również przez nas wdychany. Część toksykologów uważa, że związek może powodować uszkodzenie DNA i powodować nowotwory, np. raka płuc (badania University of Pennsylvania). Co więcej, podejrzewają także związek z alergią, cukrzycą oraz niepłodnością. Jeśli macie w domu jakiś samoopalacz, zajrzyjcie na etykietę. Z pewnością tam też znajdziecie DHA (ang. dihydroxyacetone).

DHA to związek naturalny, występuje w świecie roślin i zwierząt. Na większą skalę w przemyśle produkowany jest z wykorzystaniem bakterii. Po raz pierwszy DHA użyto 100 lat temu jako… leku w cukrzycy. Nawet Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zaaprobowała dihydroksyaceton w latach 70. zeszłego wieku. To jednak nie oznacza, że nie bada się toksyczności tego związku. Takich prac przybywa. 

Badania badaniami, ale opalenizna nadal jest i będzie jeszcze długo w modzie... Jeśli chcemy mieć skórę jak heban na już, to opalanie natryskowe (mimo wszystko) zdaje się być „mniejszym złem” (w porównianiu z działaniem słońca czy lamp w solarium). A eksperci dodają tylko tyle, że na razie jest to metoda stosunkowo świeża i mało poznana, dlatego lepiej z tym nie przeginać.  


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy