Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy konkret

Opalenizna – tak walczy twoja skóra

Opalenizna – tak walczy twoja skóra
Zdjęcie: shutterstock
Hebanowa opalenizna to obiekt pożądania wielu kobiet i mężczyzn. W rzeczywistości to tylko efekt walki z promieniami UV. Nawet jeśli nie opalacie się „na raka”, to wasza skóra nadal ulega uszkodzeniom, a opalone ciało to znak, że się broni.

Wbrew pozorom to nie jest tekst o tym, że opalanie jest totalnie „be” i słońca najlepiej unikać jak ognia. Ono jest nam potrzebne. Nie tylko dlatego, że aktywuje produkcję witaminy D, która odpowiada m.in. za odporność. Ale też dlatego, że pod wpływem słońca wytwarza się w organizmie więcej tlenku azotu, który rozszerza naczynia krwionośne i może chronić przed nadciśnieniem – dowodził niedawno dr Richard Weller z Uniwersytetu w Edynburgu. Jednak… Trzeba powiedzieć, że opalenizna to nie tylko efekt estetyczny, ale przede wszystkim rezultat walki naszego organizmu z promieniowaniem. Reakcja obronna.

Długotrwałe zażywanie kąpieli słonecznych prowadzi do uszkodzenia DNA skóry, dlatego organizm naturalnie walczy i szuka sposobów naprawy uszkodzonych miejsc. Produkuje wówczas pigment melaninę, który absorbuje promieniowanie UV, nadając skórze ciemniejszą barwę. Co ważne, jeśli nawet opalasz się od razu na brązowo to nie oznacza, że twoja skóra nie jest uszkodzona. Zarówno osoby, których etap „buraczka” szczęśliwie omija, jak i te, które co roku przywożą z urlopu kilka fotek z czerwonym nosem, doznają podczas opalania podobnych uszkodzeń skóry.

Destrukcyjny duet: UVA i UVB

Istnieją dwa różne mechanizmy tworzenia się opalenizny. Pierwszy polega na tym, że promieniowanie UVA powoduje tzw. stres oksydacyjny, w wyniku czego utlenia się istniejąca melanina - prowadzi to do szybkiego ciemnienia skóry. Promienie UVA mogą też powodować, że melanina jest rozprowadzana, ale jej całkowita ilość się nie zmienia. Drugi mechanizm jest aktywowany przez promieniowanie UVB, przez co dochodzi do wzrostu wytwarzania melaniny – w tym przypadku mamy tzw. opóźnione opalanie - daje się zauważyć dopiero po 2-3 dniach. Ta opalenizna ma większą trwałość (od kilku tygodni do kilku miesięcy). Zarówno promieniowanie UVA jak i UVB szkodzi skórze.

Co wiemy o promieniowaniu UVA?

- w ciągu dnia i przez cały rok jego obecność jest bardziej równomierna niż UVB,

- większość nie jest blokowana przez warstwę ozonową,

- powoduje uwalnianie istniejącej melaniny z melanocytów i łączenie jej z tlenem, co skutkuje powstawaniem opalenizny,

- słabiej blokowane przez kremy z filtrem niż UVB, jednak w dużym stopniu przez odzież,

- UVA powoduje uszkodzenia skóry i jest kancerogenne – prawdopodobnie dlatego, że utlenia melaninę, ale nie produkuje jej więcej, przez co zyskujemy słabszy efekt ochronny.

Co wiemy o promieniowaniu UVB?

- większość blokowana przez warstwę ozonową,

- powoduje bezpośrednie uszkodzenia DNA, co z kolei zwiększa produkcję melaniny,

- prawdopodobnie bardziej sprzyja oparzeniom słonecznym niż UVA,

- produkuje witaminę D w skórze,

- kremy z filtrem hamują działanie UVB,

- sprzyja powstawaniu znamion i niektórych nowotworów,

- powoduje starzenie się skóry,

- powoduje większą produkcję nowej melaniny, która przyciemnia koloryt skóry w czasie kilku dni, a efekt jest dłuższy.

Chroń zwłaszcza najmłodszych

Szczególnie niebezpieczne są  oparzenia słoneczne powodujące pęcherze u dzieci i młodzieży. Kobiety rasy białej, które co najmniej 5 razy doznały oparzeń słonecznych z pęcherzami w wieku 15-20 lat, mają o 80 proc. wyższe ryzyko zachorowania na czerniaka – uważa dr Abrar Qureshi, dermatolog z Rhode Island Hospital, który przeprowadził badanie z udziałem ponad 100 tys. kobiet. W tych przypadkach częściej dochodziło też do innych nowotworów skóry (raka podstawnokomórkowego i płaskonabłonkowego).

Wiele wskazuje na to, że krem z filtrem nie gwarantuje nam pełnej ochrony przed promieniowaniem, chociażby dlatego, że nie wszystkie produkty hamują UVA. Jedynym słusznym rozwiązaniem wydaje się rozsądne korzystanie ze słońca. Zrezygnowanie z wylegiwania się plackiem w pełnym słońcu w godzinach, w których lepiej znaleźć miejsce ustronniejsze i oddać się innym uciechom urlopu. Sami zdecydujcie, czy opalenizna jest warta zdrowia i (prędzej czy później) także urody. 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy