Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Oparzenia słoneczne tuż, tuż

Oparzenia słoneczne tuż, tuż
Nakrycie głowy, okulary i krem to podstawa antysłonecznej strategii. Źródło: EPA
Ja wiem, nie po to czekało się na lato, żeby teraz zwiewać przed słońcem. A jednak… zwiewajcie. Powodów jest wiele: oparzenia słoneczne, zaćma, nowotwory skóry.

Za tydzień koniec wiosny. Słońce już prawie na Zwrotniku Raka. To oznacza, że intensywność promieniowania ultrafioletowego jest teraz najwyższa w całym roku. Zależy ona od wielu czynników, ale przede wszystkim od tego, jak wysoko nad horyzontem znajduje się tarcza słoneczna. Im wyżej, tym większa dawka UV pada na naszą skórę.

Kiedy robi się niezdrowo? Podstawowa zasada zaproponowana przez dermatologów i biometeorologów brzmi: jeśli słońce wisi nad horyzontem na wysokości większej niż 45 stopni, trzeba się przed nim chronić. 

Łatwo to sprawdzić, śledząc rozmiary własnego cienia. Dopóki jest on dłuższy od nas, jesteśmy względnie bezpieczni, kiedy staje się krótszy – trzeba mieć się na baczności. Wtedy bowiem tarcza słoneczna znajduje się już powyżej 45 stopni, a dawki nadfioletu stają się tak duże, że mogą nam uszkodzić skórę, czasami boleśnie. W Polsce o tej porze roku nasz cień jest w południe prawie dwa razy krótszy od nas! Zatem uwaga  - oparzenia tuż tuż.

oparzenia słoneczne

Lubimy słoneczko. A ono nas? Źródło: NOAA

Dlatego latem koniecznie sprawdzajcie też wartość indeksu UV. Znajdziecie go na aktualizowanej co kilka minut stronie prowadzonej przez IMGW - http://www.imgw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=144&Itemid=177.

Indeks UV przyjmuje wartości od 1 do 11+. Opracowano go zgodnie z wytycznymi Międzynarodowej Organizacji Zdrowia. Stosowany jest na całym świecie. To miara oddziaływania promieniowania nadfioletowego na skórę człowieka.

Im wyższa wartość wskaźnika, tym bardziej trzeba uważać. Już przy umiarkowanej wartości indeksu (3-5) należy nosić dobre okulary przeciwsłoneczne, mieć nakrycie głowy, stosować kremy przeciwsłoneczne, a w godzinach okołopołudniowych – unikać słońca. Indeks od 6 wzwyż oznacza duże ryzyko poparzenia skóry. Na południu Europy wynosi już 8-9, a będzie wyższy! Zerknijcie na mapę pokazującą dzisiejsze maksymalne wartości indeksu UV na kontynencie:

 oparzenia słoneczne

Indeks UV przy bezchmurnym niebie. Źródło: ESA KNMI

Intensywność słonecznego nadfioletu docierającego do powierzchni Ziemi zależy, poza pozycją samej tarczy słonecznej, także od innych czynników: wysokości nad poziomem morza (w Polsce największa jest w Tatrach), ilości ozonu w stratosferze (dlatego dziura ozonowa jest tak niebezpieczna), no i oczywiście od zachmurzenia. Stojąc na Kasprowym Wierchu w środku słonecznego czerwcowego dnia narażamy się na gigantyczne dawki UV. Niechroniona skóra już po paru minutach zaczyna się czerwienić.

Jeszcze bardziej niebezpiecznie jest oczywiście na południowych krańcach Europy, nie mówiąc o Tunezji, czy Egipcie, gdzie słońce świeci teraz niemal pionowo. I pomyśleć, że za chwilę ruszy tam fala plażowiczów z północy kontynentu pragnących poigrać sobie ze słońcem. Natomiast na świecie rekordowe dawki słonecznego nadfioletu notuje się o tej porze roku w Himalajach, Tybecie i Meksyku. W bezchmurne dni wartość indeksu UV przekracza tam 15. Ufff… To z pewnością nie jest cool (mimo niskich temperatur na takich wysokościach).

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy