Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy konkret

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania
Zdjęcie: shutterstock

Przemycanie i kombinacje – tak podajemy dzieciom warzywa i owoce. Czas zreformować swoje myślenie! Dziecko musi spróbować nowego produktu średnio 8-10 razy, zanim go zaakceptuje. A im bardziej wydziwiamy, tym bardziej zniechęcamy maluchy do witamin… 

Nie wszystkie dzieci sięgną po marchewkę, jabłko, tym bardziej brukselkę. Ba! Pewnie nawet większość maluchów ciężko do tego namówić. Dlatego nie jest zaskoczeniem, że rodzice stają na głowie, aby jakoś te witaminy podstępnie przemycić. A to w formie chipsów z buraka, a to jako dyniowe ciasteczka, a to pod serową pierzynką… I tak od najmłodszych lat, aby tylko dzieciak zjadł. No bo przecież wszędzie trąbią, że podstawa to 5 porcji owoców i warzyw dziennie. Jednak badania z udziałem dzieci pokazują, że nie tędy droga. Źle, że ukrywamy, źle, że spiskujemy po cichu w kuchni, knując owocowo-warzywną intrygę.

Australijscy badacze dowiedli, że po pierwsze nie powinniśmy stosować wynagradzania dziecka jedzeniem, ponieważ jeśli są to „śmieciowe" produkty, wyrabiamy w dziecku dobre skojarzenie z niezdrowymi przekąskami. Zaś zmuszając do zjedzenia marchwi, sprowadzając tę czynność niemal do kary, wywołujemy rzecz jasna odwrotny efekt. Druga sprawa: dzieci nigdy nie przywykną do warzyw i owoców, które są stale gdzieś kamuflowane. Badanie z pisma Apetite sugeruje, że dziecko musi spróbować nowego produktu średnio 8-10 razy, zanim go zaakceptuje. W związku z tym - nawet, jeśli odrzuca kilka razy marchewkę - nie poddawajmy się! Jest szansa, że za 10. razem wreszcie się uda... Trudno o taki rezultat, jeśli ukrywamy warzywo w innych posiłkach.

No jasne, łatwo mówić, trudniej zrobić. Na szczęście są „pozytywne” strategie zachęcania do jedzenia witamin. Kilka przykładów:

1. Gotujcie wspólnie. Najlepiej posiłki pełne owoców i warzyw, bo wtedy już podczas przygotowania możemy co nieco skubnąć.

2. Stwórz miłą atmosferę, bez presji… Badania pokazują, że przykre doświadczenia przy stole i wywieranie presji oczywiście nastawiają dziecko negatywnie do jedzenia. Namów chociaż do jednego kęsa brokuła czy buraczków (pamiętając o zasadzie, że potrzeba kilku razy do zaakceptowania posiłku). Nagradzaj, ale nie jedzeniem. I wreszcie nie komplikuj dziecku życia historiami o składzie odżywczym każdego produktu. Czasem wystarczy po prostu powiedzieć: „dzięki temu będziesz rósł duży i  silny!”.

3. Eksperymentuj! Nudy nikt nie lubi, dlatego kwiatki, domki i buźki na talerzu prędzej zachęcą do zjedzenia. Dobrym rozwiązaniem jest na przykład dołączenie dipu do surowych, pociętych w paski warzyw.

4. Czasem odpuść… Wiele składników odżywczych dostarczają dziecku inne produkty, jak mięso, nabiał czy zboża. Jeżeli dziecko naprawdę nie daje się przekonać, nie walcz o to za wszelką cenę. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Czy owoce faktycznie tuczą?

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy