Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Pamela Anderson. Godna Vogue'a

Pamela Anderson. Godna Vogue'a
Pamela Anderson ciągle ma się czym pochwalić. Zdjęcie: Mario Testino dla Vogue
A mnie się podoba, że Pamela Anderson w Vogue'u. Nie rozumiem, dlaczego niby nadaje się tylko do Playboya.

Czy to nie jest fajne i przyjemne zobaczyć kobietę w wieku dojrzałym, którą zawsze oglądamy na zdjęciach raczej kiepskich a nawet wulgarnych, w zupełnie innej odsłonie? Dla Vogue'a fotografował ją mistrz aparatu, Mario Testino, który niewątpliwie ma rękę do kobiet. Tak, wiem, że te zdjęcia na pewno były retuszowane, tak wiem, jak Pam wygląda na zdjęciach papparazzi. Ale zdjęcia papparazzi to też nie jest prawda, bo tam liczy się, żeby było okropnie i strasznie, żeby widać było cellulit, obwisłe ramiona i każdą nietwarzową plamę na skórze. A Pamela figurę ma, urodę taką sobie - jednym się podoba, innym nie, jak to w życiu, ale na pewno można ładnie ją ująć. I Testino się udało. Cyckami ponad miarę nie epatował. A ja się zastanawiam, jak ona to robi? Nawet jeśli w wieku młodzieńczym i wczesnodojrzały człowiek ma spore możliwości gastronomiczne, to, niestety, po czterdziestce one się na ogół kończą. Generalnie, tak mi się wydaje, że po czterdziestce to już wszystko poza warzywami jest na liście specjałów zakazanych. Wiem, co mówię, bo do czterdziestki się zbliżam, a już w zasadzie powinnam zacząć sobie odmawiać, bo waga szybko w górę, wcale w dół. 

Po pierwsze - Pamela jest wegetarianką, a dzisiaj chyba nawet już weganką (żadnego nabiału, serka, masełka czy jogurtu!) Oczywiście to nie znaczy wcale, że jej ulubionym pożywieniem są frytki i kanapki z dżemem. Obstaje przy warzywach, owocach, orzechach, fasoli, kaszach. Śniadanie? Owsianka z owocami. Przekąska? Sałata, smoothies, burger wegetariański, warzywne sushi. Czasem, na obiad, pozwala sobie na makaron, bo uwielbia. Uwielbia również tofu i warzywa na parze. Do picia, oczywiście - dużo wody. Butelkę zawsze ma przy sobie. Oprócz tego ćwiczy, bo niestety nie da się inaczej. 4 - 5 razy w tygodniu. I nie ma, że delegacja, że zmęczona, że za dużo pracy. Na szczęście lubi ćwiczyć, więc nie jest to takie przykre. Trening zaczyna od półgodzinnego biegu na bieżni, a potem wszystkie partie mięśniowe po kolei. Jak na kobietę przystało, najbardziej lubi przycisnąć brzuch, pośladki i uda, bo chyba nie znam żadnej pani, która byłaby z tych części zadowolona. I jeszcze bym zapomniała! Pamela Anderson ma dwóch synów, i ona się tymi synami cudownie zajmuje - gra z nimi w piłkę, koszykówkę, w baseball, biega po plaży w Malibu... A jeśli chce się za dziećmi nadążyć, to nie ma rady, trzeba na tej bieżni trochę potu zostawić. 

 

Tak sobie tutaj niby nic poleżę. Zdjęcie: Mario Testino dla Vogue'a

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy