Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Pan Samochodzik

Pan Samochodzik
Ach, gdyby "Samochodzik" z czasów komuny miał taką amfibię, to może serial telewizyjny trwałby do dziś... Zdjęcie: Watercar.

Jeśli ktoś z was jeszcze nie widział kultowego serialu „Pan Samochodzik”, to niech się... wstydzi. Wiele straciliście – napiszę wprost. W czasach mojego dzieciństwa przygody szalonego muzealnika na tropie skarbów Templariuszy oglądało się z czcią prawie nabożną. Każdy z chłopaków marzył, że będzie Panem Tomaszem – tytułowym „Samochodzikiem”. Dlaczego? Bo ten był detektywem-amatorem, podrywał piękności na lewo i prawo, a w dodatku jeździł supersamochodem – amfibią z silnikiem Ferrari 410 Superamerica. W naszych czarno-białych telewizorach to był pojazd fascynujący, bo jeździł tak szybko jak Ferrari i po jeziorach pływał niczym motorówka.

Python i jego starszy brat/siostra – łódź motorowa. Zdjęcie: Watercar.

Historia pokazała, że był to klasyczny filmowy bałach – auto z ekranu telewizora to stara niemiecka amfibia z II wojny światowej, która jeździła nieco szybciej od konnych wozów, a i zdolności nautyczne miała raczej mizerne (podobno nawet raz zatonęła na zdjęciach).  Połączyć dwa żywioły nie jest łatwo, co nie oznacza, że to niemożliwe. Udowodnił to Amerykanin Dave March, który w swojej stoczni Watercar (dosłownie „wodne auto”) tworzy dziwaczne wehikuły ziemno-wodne. Jego amfibie powstają na lekkiej siatce ze stalowych prętów, na którą nakłada się panele poszycia z tworzywa sztucznego. Watercar buduje dwa modele amfibii – terenówkę Panther oraz kabriolet Python.

Właściwie tego komentować nie trzeba. Amfibią każdy chciałby się przejechać/przepłynąć. Zdjęcie: Watercar.

W jednej i drugiej zastosowano podobny mechanizm, który po zjechaniu do wody pozwala wciągnąć koła do wnętrza karoserii, żeby zmniejszyć opory i zwiększyć prędkość podróżną na jeziorze, rzece czy morzu. Ta jest zresztą całkiem imponująca. Dave March twierdzi, że jego Python (z silnikiem ze sportowego, a jakże, Chevroleta Corvette) rozpędza się „po mokrym” powyżej 100 km/h! Karoseria wehikułu została tak skonstruowana, żeby woda nie wlewała się do środka nawet po otworzeniu drzwi, zaś pędnik strumieniowy sprawia, że Python pływa nawet po płytkich akwenach.

Pędnik strumieniowy to źródło napędu na wodzie. Zdjęcie: Watercar.

Ciekawie wygląda kabina. Python ma z przodu dwa kapitańskie fotele.  Z tyłu zamontowano, typową dla motorówek, czteroosobową, łagodnie wygiętą ławę. Pojazd jest więc 6-osobowy, ale w Polsce, i to jest obawa całkiem na miejscu, mogą być problemy z jego zarejestrowaniem. Mała podpowiedź: Pan Samochodzik (ten z serialu) też miał podobny kłopot. Ale poszedł po rozum do głowy i swoje wodno-ziemne Ferrari zgłosił w urzędzie jako tzw. SAM (auto zbudowane w garażu). Może taka rada Wam pomoże? Aha, usługi Dave’a Marcha nie są tanie. Za gotowego do jazdy Pythona w najprostszej wersji chce 200 tysięcy dolarów (ponad 600 tys. zł). Na osłodę pozostaje informacja, że amfibię można mieć w jednym z 60 tysięcy kolorów i że przewidziano aż 4 tysiące odmian wykończenia kabiny. Nasz Pan Samochodzik nie był tak wybredny. Pamiętam z czarno-białego telewizora. Jego amfibia była szaro-buro-brudna...

Kapitańskie fotele z przodu i wygodna, miękka, wodoodporna ławka z tyłu. Zdjęcie: Watercar.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita