Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Pedelec - rowerowa teraźniejszość

Pedelec - rowerowa teraźniejszość
zdjęcie: BMW
Rower z dopędem, często nazywany z angielska pedelekiem (od Pedal Electric Cycle), podbija ulice. Zdrowy (bo rower), a przy tym ułatwiający nam życie (bo pedałami kręci się lżej).

Nie zacznę od tego, że kocham rower i że mam dość zimy. To oczywiste i o tym wszyscy wiedzą, bo wiele razy o tym pisałem. Nie napiszę również, że akumulatory ważą i że rower elektryczny jest ciężki. Muszę za to jasno powiedzieć – choć przyzwyczaiłem się do pedałowania do pracy – patent z elektrycznym „doładowaniem” własnych mięśni, który BMW w Niemczech sprzedaje za równowartość naszych 10 tysięcy złotych, uznaję za przełom w codziennym rowerowaniu. Dzięki tej maszynie można wpaść na spotkanie bez nerwowego poszukiwania prysznica, wożenia ciuchów na zmianę i miejsca, w którym wygodnie je na siebie założymy (umówmy się, że w toalecie nie robi się tego najmilej – pozwolę sobie wtrącić). Pedelek BMW, Cruise E-bike, ma 250-watowy silnik Boscha ukryty w osi suportu, puszkę z akumulatorami mocowaną na ramie oraz pokładowy komputer, którzy przetwarza dane z czujników mierzących rytm i tempo jazdy oraz siłę bocznego wiatru. Dzięki temu, że rower samoczynnie reguluję siłę, z którą „dopędza” pedały, energia wolniej zniknie z naszych baterii.


Cruise E-bike jeździ w kilku różnych trybach pracy. Wszystko zależy od rowerzysty, który może podróżować bez pomocy elektryczności (za to z wykorzystaniem 9-biegowej przerzutki), w trybie Eco (dodatkowe, mniej więcej 30-procentowe wsparcie siły nóg), Tour (100 procent doładowania) lub Sport-Turbo (pełna moc z silnika i moment sięgający nawet 50 niutonometrów, gdy trzeba podjechać pod górkę, jechać szybciej lub trzeba pokonać terenową przeszkodę). Akumulator starcza na 70 kilometrów i można go doładować w 2,5 godziny ze zwyczajnego gniazdka. Zamiast samochodu służbowego – ideał.

Biała puszka na ramie kryje akumulatory. zdjęcie: BMW

Akumulatory można zdjąć lub ładować wprost na rowerze. zdjęcie: BMW

Silnik zamontowano nisko, w dodatku w osi suportu - środek ciężkości jest maksymalnie obniżony. zdjęcie: BMW

Komputer sterujący trybami jazdy. zdjęcie: BMW

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Rower bambusowy

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita