Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Moda & Medycyna

Pigularze

Pigularze
Zdjęcie: Marcel van der Vlugt, whitezine.com
Znasz wystrój każdej z aptek mijanych po drodze z pracy do domu? Większość ich personelu już dodałeś do grona przyjaciół na fejsie?

Jeśli odpowiedziałeś TAK na przynajmniej jedno z powyższych pytań, zakładamy, że cierpisz na jakieś przewlekłe schorzenie (też mamy, ale nie powiemy jakie, na rasowy coming-out przyjdzie czas), które sprawia, że wpadasz do apteki (masz swoją ukochaną, w której pani magister wita Cię z uśmiechem, tak jak twoich zdrowych znajomych pani Basia w warzywniaku) częściej niż do swojej własnej pracy (przewlekli są zwykle zwolnieniopodatni, L4-zależni i robotooporni). Pomyśl, że dzięki temu masz niemały wpływ na infrastrukturę najbliższej okolicy. To właśnie dzięki Tobie apteki wyparły większość spożywczaków w Twojej dzielnicy!

Bezdyskusyjnym plusem tej sytuacji jest fakt, że możesz liczyć na spore zniżki. Po pierwsze w Twojej ukochanej aptece przysługuje Ci już pewnie imienna karta rabatowa za regularne zakupy. Jeśli mieszkasz w bogatej dzielnicy, przy realizacji każdej recepty otrzymujesz pewnie plaster, a może nawet bandaż, gratis. Po drugie: państwo wyciąga do Ciebie pomocną dłoń, czego wyrazem potęga literki P na recepcie.

Niestety, są i minusy. Największym jest to, że piguły determinują Twój dzień. Na czczo - piguła, po śniadaniu - piguła, po 2 godzinach – piguła, która złagodzi skutki uboczne piguły sprzed 2 godzin. I tak do wieczora. Do tego kapsuły osłonowe, bo żołądek musi być sprawny, inaczej przestanie trawić wszystkie piguły i dramat gotowy. Jeśli nie usystematyzujesz swych działań w tym zakresie, możesz oszaleć do reszty. Zaczniesz się wtedy kiwać do przodu i do tyłu i z uśmiechem na twarzy powtarzać: „tableteczkę wziałem, tableteczkę wziąłem…”. Albo w histerii łykać od sasa do lasa wszystko, co Ci w ręce wpadnie, a stąd już tylko krok do noszenia kolorowych czapek z pomponem, malowania sobie rumieńców czerwoną szminką i zaczepiania przechodniów…
Dlatego dziś mamy dla Ciebie genialną propozycję: spraw sobie dyspenser! To podręczne cudo jest dla lekomanów i przewlekłych tym, czym dobry organizer dla biznesmena. Ci, którzy chorować w stylu glamour jeszcze się nie nauczyli (wychodzi tumiwisizm w zakresie czytania naszego bloga, a to niewybaczalne), zakupią sobie pewnie w aptece za 3,50 dyspenser z dniami tygodnia/porami dnia i będą go ładować raz tygodniu. Powiedzmy sobie szczerze, może to i funkcjonalne, ale wstyd wyciągnąć coś takiego na spotkaniu biznesowym bądź towarzyskim odbywającym się w porze brania leku. Brzydkie to jak noc listopadowa. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych wiernych Czytelników, którym klasa i styl nie pozwalają zejść poniżej pewnego poziomu nawet w chorobie, przedstawiamy propozycje najładniejszych dyspenserów na każdą okazję. To trochę tak jak z pokrowcami na komórkę – powinieneś mieć ich kilka.

Na początek oczywiście superekologiczny, ciosany z drewna. Jeżeli lubisz robótki ręczne, możesz go sobie nawet wystrugać sam. Bez żenady wyciągasz go na warsztatach garncarskich, zajęciach jogi, w knajpach wegańskich i podczas imprez plenerowych organizowanych z okazji Dnia Ziemi. Po zdemontowaniu może służyć jako kołatka, więc gdybyś napotkał roztańczony i radosny korowód wyznawców Hare Kryszna, będziesz mógł się od razu przyłączyć.

Zdjęcie: feYerwerks.etsy.com

Złoty, udający tabliczkę czekolady, będzie idealny na party. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że to nie proponowane przez firmę cateringową wykwintne słodycze, a zbunkrowane tablety. Nie pozostawiaj go jednak pod żadnym pozorem bez opieki. Ktoś mógłby się skusić na czekoladkę i musiałbyś bulić na sztukowanie jedynek.

Zdjęcie: Leo Yiu Chun Pong, yankodesign.com

Ładowany jak magazynek do pistoletu – będzie idealny dla prawdziwych twardzieli, nada się na przykład na wieczór kawalerski. Wyjmujesz takie cacko w klubie go-go i masz bankowo ze trzy tańce na rurze gratis. Jeśli jednak zgromadzone w dyspenserze medykamenty są związane z chorobami naczyniowo-sercowymi, na takie ekscesy radzimy raczej uważać. Gratisowy taniec zawsze możesz odstąpić zdrowemu koledze, a sam wyjść na chwilę na świeże powietrze.

Zdjęcie: pillproject.wordpress.com

Elektroniczny, z funkcją sygnalizowania - dla miłośników hi-techu. Będzie idealny na randkę. Gdy gładząc jej dłoń, usłyszysz pikanie w kieszeni, bez żenady wyciągnij swój wypasiony dyspenser i wyszeptaj głosem tajnego agenta: „Wybacz na moment, Kotku, wzywają mnie przez pager”. Potem wyjdź i łyknij tabletę w toalecie. W końcu ona nie musi wiedzieć, że to nie żaden pager, tylko, niestety, lek usprawniający pracę jelit.

Zdjęcie: Vincent Berkely Chen, Pill Time, nominateforindexaward.dk

Na koniec zaś pomysł dla tych, którzy wypierają chorobę. Stosowne leki zawiń w papierki od cukierków. Spróbuj. Może wydzielą Ci się endorfiny? Potęga podświadomości czyni cuda, a przecież u podłoża wszystkich przewlekłych schorzeń leży psychika…

Zdjęcie: Broadhong Design

Tagi: moda, design

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Złamanie? Nie łam się!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Dziękczynne dary

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Lekomania - łykniem, bo odwykniem…

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Najpopularniejsze wpisy

Chcesz jabłuszko?

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Inspiracje cytologiczne

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Infanci, łączmy się!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Męskość pod ochroną

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Pierś do przodu

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk