Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Pink chudnie na zielonym

Pink chudnie na zielonym
Pink z córką Willow. Zdjęcie: East News
Pink do dzisiaj się zżyma, kiedy sobie przypomni, czego się nasłuchała o błogim stanie ciąży.

„Że będę się czuła tak wspaniale i kobieco. Że będę promieniała tym wielkim szczęściem. I wiecie co? Nigdy nie czułam się bardziej absurdalnie, z tym wielkim brzuchem, opuchniętą twarzą i nogami. Teoretycznie mogłam robić wszystko. Praktycznie – na nic nie miałam siły”, opowiadała w wywiadach.

Zabrała się za siebie zaraz po narodzinach córki Willow. Zaczęła od diety. Twierdzi, że jest weganką, choć od czasu do czasu pozwala sobie na kawałek gotowanej ryby, czy kurczaka. Do tego doszedł sport. Przede wszystkim rower (córkę zabierała ze sobą najpierw w przyczepce, później w foteliku), do tego mnóstwo ćwiczeń cardio i jogi. Pink bez ogródek przyznaje, że bez trenera, Gregory'ego Joujona-Rocha nie dałaby sobie rady. Dzięki niemu ćwiczy 6 razy w tygodniu (!). „Lubię szybko widzieć rezultaty, bo inaczej się zniechęcam. Stąd ta intensywność. Szybko też się nudzę, dlatego mój trener ciągle musi wymyślać dla mnie coraz to nowe ćwiczenia. Przerabialiśmy już bieganie, wspinaczkę, sporty walki, pump, crossfit”. Gregory Joujon-Roch to legenda. Swoją metodę nazywa „holistycznym fitnessem”. Ale w sumie nieważne, jak się nazywa, skoro działa. To on zrobił z Tobeya Maguire'a Spidermana, a z Brada Pitta Achillesa w „Troi”. Za każdym razem potrzebował 6 miesięcy i 6 dni ćwiczeń w tygodniu. Nie ma się co dziwić, że półtora roku po narodzinach córki Pink wygląda świetnie.

George twierdzi, że aby coś osiągnąć, musimy samemu sobie złożyć zobowiązanie, którego będziemy się trzymać. Czyli jeżeli obiecujemy sobie, że będziemy ćwiczyć 3 razy w tygodniu, musimy w swoim kalendarzu zarezerwować sobie na to czas zupełnie tak samo, jak robimy, kiedy się z kimś umawiamy. I nie odwoływać, bo coś tam coś tam! Jeśli ustalimy sobie cel, a później będziemy się migać z czynnościami, które prowadzą do jego osiągnięcia, otoczy nas zła energia. Swój cel trzeba ewaluować co dwa tygodnie. Sprawdzać, jak się z nim czujemy. Jak uda się go osiągnąć, szukać kolejnego. A przede wszystkim – nie poddawać się. Endorfiny, które wytwarzają się przy ćwiczeniach, pomogą nam znieść trudy, musimy tylko dać sobie szansę.

George jest również fanem zieleni. Tej do jedzenia rzecz jasna. Pink, po jedenastodniowym, gruntownym oczyszczaniu, zaproponował na początek dietę złożoną właśnie z samych zielonych produktów. Twierdzi, że każdy z nas mógłby sobie zaserwować dla zdrowotności jeden taki zielony dzień w tygodniu. Sałata, jabłko, awokado, pietruszka, papryka. Do tego super modny zielony smoothie. A jak ciągle jesteśmy głodni? Iść poćwiczyć. Tylko tak porządnie, do bólu.

Tagi: warzywa, dieta,

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy