Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Plasterek na całe zło, czyli jak reagować na kontuzję malucha?

Plasterek na całe zło, czyli jak reagować na kontuzję malucha?
Zdjęcie: shutterstock
Podrapane kolana i siniak na siniaku to wakacyjna norma. Niektórzy mówią, że także znak dobrej zabawy. Z tym bywa różnie, bo maluch może przewrócić się nawet na prostej drodze, wcale nie szukając przygód. Jedno jest pewne – często od naszej reakcji zależy, czy większe lub mniejsze „bam” zostanie szybko zapomniane czy też okupione hektolitrami łez.

Tylko bez paniki. Przerażenie rodzica to gwarancja dziecięcej histerii, a współpraca z zanoszącym się płaczem dzieckiem może być bardzo trudna. Nawet gdy sytuacja wygląda naprawdę źle, spokój to podstawa. Nastrój szybko się udziela. A ponieważ udziela się też śmiech, próba obrócenia sytuacji w żart – zwłaszcza, gdy nie boli aż tak bardzo – powinna skutecznie odwrócić uwagę małego poszkodowanego od nieprzyjemnych zabiegów związanych z niesieniem niezbędnej pomocy.

Odwracanie uwagi ma swój cel (czyszczenie rany może być naprawdę niemiłe), ale malucha i jego wypadek trzeba potraktować z należytym szacunkiem. Umniejszanie („przecież nic się nie stało”) bólu i przerażenia nie zlikwiduje, a powtarzane wielokrotnie nauczy dziecko jedynie tego, że nie powinno wierzyć w to, co mówi jego własne ciało, bo przecież mama/tata wie lepiej. Pouczanie w stylu „a nie mówiłem” lepiej zostawić sobie na później i gdy emocje opadną, spokojnie porozmawiać o zasadach bezpieczeństwa i tym, co wolno, a czego lepiej nawet nie próbować.

Stało się. Upadek z huśtawki, kraksa na rowerze, źle wymierzony skok przez przeszkodę. Jedne dzieci w ferworze dobrej zabawy nie zauważą nawet biegnącej przez pół nogi szramy, inne będą rozpaczać nad mikroskopijnym zadrapaniem. Tak czy inaczej, pora na akcję ratunkową. Na stłuczone miejsce przykładamy coś zimnego. Mogą to być kostki lodu owinięte w ręcznik (nigdy lód bezpośrednio do skóry!), może być mrożonka z zamrażalnika, czasem wystarczy wyjęta z lodówki zimna butelka czy słoik. Skaleczenie wymaga większej ilości zabiegów. Ranę trzeba oczyścić (z piasku, ziemi, brudu), najlepiej spłukać ją pod bieżącą chłodną wodą. Do dezynfekcji nie musimy używać już potwornie szczypiącej i nieporęcznej wody utlenionej, odkażające preparaty w sprayu nie podrażniają, działają błyskawicznie i można nosić je w torbie bez obawy, że butelka się stłucze, a zawartość wyleje. Fajnie będzie docenić dzielność opatrywanego, ale przy poważniejszych ranach wymaganie zaciśnięcia zębów może być ponad jego siły. Na koniec plasterek. Nawet, gdy rozcięcie skóry jest ledwo widoczne i w zasadzie nie ma czego zaklejać, bez plasterka się nie obędzie. Ale uwaga: zwykły „dorosły” plasterek nie działa tak dobrze jak plaster kolorowy, z nadrukiem z motywem z ulubionej bajki. Te potrafią czynić cuda i szybko postawić na nogi nawet porządnie poobijanego zawodnika. Mrożonkę trudno zawsze nosić przy sobie, ale zestaw plasterków w różnych rozmiarach, bo rany do zaklejenia bywają różne, to absolutne „must have” nie tylko każdego wakacyjnego wyjazdu, ale każdego spaceru. W końcu wypadki mają to do siebie, że mogą zdarzyć się zawsze i wszędzie.

Większość guzów, stłuczeń i zadrapań to drobiazgi, które goją się szybko (a czasem najbardziej boli zraniona duma). Poważniejsze - rozległe, głębsze, długo krwawiące - rany lepiej pokazać lekarzowi, on zdecyduje, czy potrzebne będzie szycie.

 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Red flag: urazy

Sandra Nowicka

Rączki umyte?

Agnieszka Radziszowska

Kolonijny debiut

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska