Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Północnowschodniak daje popalić

Północnowschodniak daje popalić
Czy to już kataklizm? W Beskidach i Tatrach w dwa dni spadło pół metra śniegu. Źródło: Andrzej Hołdys
Przybył z południowego wschodu, sunie na północny wschód. Jest olbrzymi - ma średnicę półtora tysiąca kilometrów.

Mam na myśli ten olbrzymi układ niżowy, który wciąż jeszcze wisi nad wschodnią częścią Europy. Zajął obszar od Bałkanów po Moskwę. O nas jedynie się otarł, a i tak zasypał grubą warstwą śniegu południowo-wschodnią część Polski. Jest nasycony wilgocią jak niewyżęta gąbka. Gdyby to było lato, mielibyśmy nawałnicę i  powódź w dorzeczu górnej Wisły. No, ale wciąż jest skandalicznie zimno i dlatego woda nie spada pod postacią deszczu, ale zamienia się w śnieg, który następnie przygniata drzewa:

Źródło: Andrzej Hołdys

Ten wir do złudzenia przypomina wielkie niżowe fronty, które kilka razy do roku nawiedzają  atlantyckie wybrzeża Ameryki Północnej. Tamte też są rozległe, wietrzne i niosą mnóstwo wody. I też przybywają z południa, zazwyczaj aż znad Zatoki Meksykańskiej, ciepłej i intensywnie parującej. W USA nazywają je nor’easter, co dałoby się przetłumaczyć jako  „północnowschodniak”. To dlatego, że zmierzają na północy wschód, po drodze demolując też wybrzeże:

Zniszczenia spowodowane przez nor'easter w Nowej Anglii w 1991 r. Źródło: NOAA

A jak narodził się nasz „północnowschodniak”? On również nabrał mocy na południu – nad ciepłym i coraz silniej rozgrzewanym przez marcowe słońce Morzem Śródziemnym. Dwa dni temu ruszył na północ. Zagarnął ze sobą ciepłe powietrze, które do nas niestety nie dotarło, za to w Kijowie podniosło temperaturę do 12°C, a w Turcji nad Morzem Czarnym nawet do 30°C! Widać to na poniższej mapie temperatur z dzisiejszego ranka. Zauważcie kontrasty temperatur w Bułgarii, czy Rumunii. Kilkanascie stopni różnicy na przestrzeni 200-300 km. 

Źródło: Wetterzentrale

Wczoraj ten olbrzym był jeszcze większy. NIczym wielki ptak rozpostarł swoje skrzydła (czyli fronty atmosferyczne) od Moskwy na północy po Grecję i Bałkany na południu. Teraz głowa tego ptaka znajduje się wciąż blisko granic Polski, ale jutro będzie już nad Rosją. A my zaczniemy z niecierpliwością czekali na wiosnę, która – miejmy nadzieję – pojawi się już za parę dni. Jeśli  wpuści ją to uparte arktyczne powietrze, w którym - jak w jakieś koszmarnej pułapce, niczym z "Dnia Świstaka" - tkwimy od tygodnia.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy