Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Polska na tłuściochy!

Polska na tłuściochy!
zdjęcie: www.icetrikes.co
Tłuścioch? W ten sposób najprościej przetłumaczyć angielską nazwę fatbike, którą nadano rowerom na błoto, śnieg i piach. Zakochałem się w nich, choć mieszkam na płaskim i wybetonowanym Mazowszu.

Rowerem po miękkim? Od dzieciństwa człowiek wie, że po piasku (albo śniegu) jeździ się na dwóch kołach co najmniej beznadziejnie. Fakt, ale pamiętacie, na jakich kołach przyszło wam kiedyś tak jeździć? Na 99,99 procent miały cienkie (ściślej byłoby tu napisać wąskie) opony z gładkim bieżnikiem. A czego uczyliście się na fizyce? Gdy mamy do czynienia z dwoma pojazdami o takiej samej masie, ale każdy z nich ma opony różnej szerokości, zawsze mniej się będzie zapadał ten z szerszym bieżnikiem. Oczywiste? Pewnie. Taka sama (choć odwrócona) zależność występuje w samochodowych oponach zimowych – im są węższe, tym przyczepność na śliskim jest lepsza (bo opona bardziej skutecznie "wgryza się" w podłoże). Dość z fizyką. Wracam do rowerów. Można nimi jeździć po śniegu, ale muszą mieć możliwie szerokie ogumienie! I tu dochodzimy do rzeczonych fatbikes, czyli moich "tłuściochów". Zbudowanie takiego roweru jest możliwe, ale wymaga nie tylko użycia szerszych obręczy i specjalnych opon (tzw. balonowych, z grubym bokiem, zwykle niskociśnieniowych), lecz przede wszystkim przespawania ramy (szeroka opona musi się w niej zmieścić). Nie ma rzeczy niewykonalnych i takie ramy już są. Coś jednak za coś – większe koła niestety są też cięższe, wymagają też wzmocnienia piast i innych komponentów. Dlatego rower typu fatbike może ważyć nawet 25-40 kilogramów. Sporo i od razu warto sobie powiedzieć, że to nie jest maszyna do szpanu, dla słabeuszy i tych, co nie lubią się męczyć w czasie jazdy. Nie jest też szybka i nie pojedzie po asfalcie (w praktyce pojedzie, ale na twardym niskociśnieniowe opony zanadto się uginają i będą stawiać wielkie opory), ale za to pokonacie nią zaśnieżony podjazd czy – wiosną lub latem – zorane pole.
Przydatność fatbike'ów do wypraw zimowych udowodniła ostatnio Maria Leijerstam. Brytyjka wybrała się specjalnie skonstruowanym dla niej trójkołowcem (oczywiście z grubymi balonowymi kołami) na... biegun południowy. Maszyna z warsztatu Inspired Cycle Engineering była solidna (45 kg), obładowana ciężkim ekwipunkiem, ale dzielna kobieta dojechała nią do celu, pokonując dystans 650 km w czasie zaledwie 9 dni (i wyprzedzając dwóch mężczyzn).
Dróg, jak wiadomo, tam nie ma... 
Niektórzy producenci rowerów (Specialized, Kona, Surly) już zdążyli zauważyć, że prawdziwego fana dwóch kół z pedałami nie powstrzyma trzaskający mróz. Ba, równie szybko się zorientowali, że na rowerach zimowych (w praktyce całorocznych, bo na balonach równie fajnie jeździ się po miękkich, piaszczystych duktach) da się zarobić. I dobrze. Im większa konkurencja, tym ceny będą mniejsze. Niestety. Fatbikes do tanich, póki co, nie należą – dobrej klasy rower kosztuje około 10 tysięcy złotych. Ale ta cena, prorokuję, szybko spadnie. Sam zamierzam sprawić sobie "tłuściocha"! Moda dopiero się zaczyna...

zdjęcie: www.konaworld.com

zdjęcie:www.cogburnoutdoors.com

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Rower bambusowy

Rafał Jemielita

Halfbike: pół-rower

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita