Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

No to ładnie!

Pożytki z wystaw zagranicą, czyli cudze chwalicie

Pożytki z wystaw zagranicą, czyli cudze chwalicie
Pożytki płynące z lekkiej konstrukcji i nieoczywistych surowców to cechy prac Oli Mireckiej, OlaMirecka.pl
Pożytki z wystaw zagranicą są często takie, że dostrzegamy, co ciekawego mamy pod własnym nosem. Do takich refleksji nastrajają czerwcowe targi designu DMY w Berlinie.

Zastanawiacie się, czy większe pożytki płyną z wystawiania polskiego designu w Polsce, czy zagranicą? Ja mam wrażenie, że nadal moc uświęcająca zagranicznej wystawy jest ogromna i z dużo większą estymą patrzy się na tych, którym dano taką szansę. Z drugiej strony, nie bez znaczenia jest to, że artyści wysyłani, by reprezentować kraj, podlegają ostrzejszej niż zazwyczaj selekcji. Możemy więc ufać, że kuratorzy wystaw zagranicznych, takich jak „Redefining the Ordinary” na berlińskich targach DMY, naprawdę chcą pokazać największe talenty. To właśnie to, na co tacy szperacze jak ja tylko czekają. Przedstawiam zatem, via Berlin, trzy z najciekawszych projektów tej prezentacji autorstwa młodych designerów. Wszystkie oczywiście stworzone w dialogu ze świadomym i ekologicznym projektowaniem.

Na prowadzenie w zakresie pomysłowości wysuwa się Ola Mirecka. Ta młoda projektantka ze stajni PG13 Tomka Rygalika już od dawna (choć brzmi to jak herezja, bo ma lat zaledwie 27) szafuje świetnymi pomysłami. Ola od pewnego czasu, a konkretnie od studiów na Royal Academy of Arts, mieszka w Londynie. Pewnie znacie jej guziko-pętelki, które amortyzują dziecięce upadki i służą do najlepszych zabaw, takich jak przewracanie się po podłodze albo bezuszne kubki, wyposażone w  uchwyt w postaci pojedynczej "bruzdy"?

Guzikopętelki w użyciu, źródło: OlaMirecka.pl

W Berlinie pokazuje S – t – o – n – k – i, frymuśne przestrzenne konstrukcje, które powstały ze zbicia lekkich aluminiowych rurek z biodegradowalnym termoplastikiem potraktowanym jako spoiwo. Zabawne instalacje oddają zainteresowanie autorki interakcjami z przedmiotami i jej zamiłowanie do improwizacji, któremu pole do popisu dają giętkie i wielofunkcyjne materiały.

 

Pożytki z aluminimu i biodegradowalnego termoplastiku, czyli siedzisko, lampa i zegar S - t - o - n - k - i, źródło: OlaMirecka.pl

Drugą postacią, również wywodzącą się z PG13, jest Robert Pludra – obecnie doktorant na Wydziale Wzornictwa warszawskiej ASP. Uwagę kuratorów wystawy „Redefining the Ordinary” zwrócił jego dyplom, czyli meble zainspirowane starymi stolarskimi narzędziami jego dziadka, a konkretnie Krzesło klinowe – piękny obiekt skonstruowany bez użycia gwoździ i śrub, stworzony wyłącznie z wchodzących w siebie nawzajem klinów. Robert Pludra to wielokrotny uczestnik festiwalu twórczego recyklingu Przetwory, który zdarzyło mu się nawet wygrywać, więc nawet jeśli w Krześle klinowym nie widać tej troski o naturę, przejawia się ona w zainteresowaniu rzemieślniczymi praktykami, odzyskiwaniem materiałów i upcyclingiem w innych jego pracach.

Bezśrubowe i bezgwoździowe Krzesło Klinowe Roberta Pludry, zdjęcie: E. Wińczyk, źródło: RobertPludra.com

Trzecią bohaterką jest Małgorzata Żółkiewska, która jak najściślej wiąże swoje prace z naturą nie tyle na poziomie surowców, co problemów, przed którymi staje jako projektantka i funkcjonalnych rozwiązań, jakie proponuje. W jej portfolio znajdziemy piękną bryłę, która okazuje się budką dla małych ptaków – jej konstrukcja umożliwia czyszczenie po zimie.

Ceramiczna budka dla ptaków, źródło: Zolkiewska.com

A także inspirowane organicznymi kształtami sztućce, również zmontowane bez użycia śrub biurko Mono ze sklejki czy wykorzystujący w konstrukcji siłę grawitacji sekretarzyk. To jego oszczędny kształt i ażurową konstrukcję, która „nie zamyka”, lecz „otwiera” pracującego na otoczenie, można było podziwiać w Berlinie.

Otwarty sekretarzyk nocą, źródło: Zolkiewska.com

Czy myślicie, że z berlińskiej wystawy wynikną dla młodych projektantów jakieś dalsze pożytki?

Tagi: ekologia, design

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Niepokorne muzeum

Agata Michalak

Eko na Expo

Agata Michalak

Najpopularniejsze wpisy