Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Problem wielkiej wagi

Problem wielkiej wagi
Zdjęcie: shutterstock

Lekarze i dietetycy biją na alarm: coraz więcej dzieci ma nadwagę. Otyłość to nie tylko problem natury estetycznej, ale pierwszy krok do poważnych przewlekłych chorób. Jak wiadomo, lepiej zapobiegać niż leczyć - wdrażając „zdrowy plan”, pamiętajcie, że tendencja do tycia ujawnia się już u kilkulatków!

Przedszkolaki to niejadki, dzieci w pierwszych latach szkoły szturmują sklepiki i opychają się batonami, a nastolatki wiecznie się odchudzają. Więc wpychamy w te nasze niejadki, po staremu – za mamusię, tatusia i całą dalszą rodzinę, albo nowocześnie – za obietnicę klocków i dostęp do tableta. Ze szkolną śmieciową dietą bezskutecznie walczymy, a potem nie pozostaje już nic innego, jak kibicować zmaganiom z nadmiarem kilogramów. Taka jest obiegowa opinia. Okazuje się jednak, że to, czy nasze dzieci będą wiotkie jak trzcina, czy też mniej lub bardziej okrągłe, rozstrzyga się już we wczesnym dzieciństwie. Nie należy jednak rozumieć tego w ten sposób, że wszystko stracone i kto ma być pulchny, ten i tak będzie, tylko że do walki o zdrowe i szczupłe ciało trzeba się zabrać jak najwcześniej.

Badanie opublikowane niedawno w New England Journal of Medicine dowodzi, że przyszła waga dziecka jest przesądzona, zanim skończy ono 5 lat. Co to w praktyce oznacza? Otóż, że to, co nasze dzieci jedzą, jeszcze zanim zetkną się ze szkolnymi sklepikami, wpływa na ich wagę, zdrowie i samopoczucie, gdy dorosną. Nie zrzucajmy więc winy na fastfoody i zły wpływ rówieśników, tylko bliżej przyjrzyjmy się temu, co podajemy na stół w domu. Pierwsze lata życia to najlepszy czas na wyrabianie właściwych nawyków, potem może być już o wiele trudniej. Trudniej zachęcić do marchewki, brokułów i ciemnego pieczywa, trudniej też zrzucić nadmiar kilogramów. Dotychczas skupialiśmy się na problemie otyłości nastolatków, ale działać trzeba o wiele wcześniej. Koniec z myśleniem, że na diety przyjdzie czas, a skoro maluch ma taki apetyt, to niech je. Owszem, niech je, ale ważne jest, co i ile. Zdrowy styl życia to też ruch, a do sportu łatwiej zachęcić kilku- niż kilkunastolatka. Dla maluchów hulajnoga, rolki czy rower to zabawa – wykorzystajmy ich naturalną potrzebę skakania i biegania. Szybko wejdzie w krew, a dobre nawyki to kapitał na całe życie.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Śmiercionośne gumisie

Monika Maciejewska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska