Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Kultura niefizyczna

Rowerem na festiwal

Rowerem na festiwal
Zdjęcie: shutterstock

Prawie 350 kilometrów. Trasa Warszawa - Katowice podzielona na trzy etapy. Trochę zwiedzania mazowieckich wsi, odpoczynek na stogu siana i mnóstwo pedałowania. Kiedy znajomy opowiadał, że na katowicki Off Festival ma zamiar dostać się ze stolicy rowerem, a nie jak my wszyscy grzecznie pociągiem, podobnie jak cała reszta znajomych patrzyłam na niego raczej z pobłażaniem. Wariat, nic innego...

Okazuje się jednak, że szlak, który Rafał wraz z kolegami próbuje przetrzeć na naszym rodzimym podwórku (w tym roku ruszają w trasę po raz drugi), dawno jest wytyczony przez festiwalowych cyklistów na zachodzie, gdzie mało kogo dziwi festiwalowicz, który na imprezę przybywa, pedałując. Ba! Dla rowerzystów organizatorzy przygotowują wręcz specjalne ułatwienia, a często mają w zanadrzu miłe gesty – patrz: kupony na darmowe posiłki czy napoje – które mają zachęcać do rowerowania.

Ci na przykład, którzy chcą dojechać na rowerach na największy i chyba najbardziej znany na świecie (tym samym wyznaczający trendy) festiwal Glastonbury, mogą liczyć na dowóz swoich bagaży specjalnym busem (za niewielką opłatą), wydzielony darmowy kemping tylko dla rowerzystów oraz strzeżony parking. Na miejscu dostępny jest też podstawowy sprzęt do naprawy dwóch kółek. Ci, którzy chcą imprezę zacząć wcześniej, mogą zapisać się na grupowy przejazd z przewodnikiem z położonego kilkadziesiąt kilometrów dalej Bristolu organizowany przez grupę PoWWow Pedal Power. To aktywiści, którzy zachęcają do organizowania przeróżnych imprez napędzanych energią pochodzącą z pedałowania – budują specjalne machiny i organizują np. rowerowe karaoke.

Zorganizowane grupy fanów muzyki dojeżdżają też na inne brytyjskie festiwale – Latitude (dwa lata temu akcję wpierała sieć Marks&Spencer, która na trasie częstowała napojami i jedzeniem, a na mecie witała szampanem) czy Bestival. Ułatwienia dla rowerzystów to jednak nie tylko wyspiarska specjalność. Na belgijskim Pukklepopie rower można zostawić na specjalnym strzeżonym parkingu, na hiszpańskim Benicassim działa wypożyczalnia bicykli.

W Polsce, choć festiwale mamy już od jakiegoś czasu na światowym poziomie, pomysłów na promocję festiwalowego cyklingu wciąż jakoś niewiele. A chętni znajdują się tu i tam. Na Woodstock co roku przyjeżdża zorganizowana grupa cyklistów z Kalisza, pojawiała się też reprezentacja warszawskiej Masy Krytycznej, rowerzyści z Kielc czy Opolszczyzny. Z miejskich rowerów chętnie korzystają uczestnicy Nowej Muzyki w Katowicach czy Nowych Horyzontów we Wrocławiu. Rafał razem ze swoją ekipą rusza w trasę na Off-a po raz drugi. Za którymś razem na pewno na mecie przywita ich szampan. Trzymam kciuki! 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

GALERIA: Wybieram rower

Katarzyna Milewska

Wskakuj na rower!

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Rower zamiast autobusu

Agnieszka Berlińska

Najpopularniejsze wpisy

Lena Dunham radzi

Sylwia Kawalerowicz