Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Sam w domu

Sam w domu
Zdjęcie: shutterstock
Ferie! Szczęściarze całymi rodzinami wyjeżdżają na narty, ale nie wszyscy dorośli mogą pozwolić sobie na urlop. Przymusowe wolne w szkole to często czas, który dzieci spędzają w domu, same. Zostawić? Nie zostawić? Kiedy jest pora na ten pierwszy raz bez rodzicielskiego nadzoru?

Taki mały i bez opieki? Jedni nie mają problemu z zostawieniem śpiącego malucha i skoczeniem do sklepu po bułki, inni nie wyobrażają sobie spuścić z oka wychuchanego potomka aż do osiemnastki. Tak źle, i tak niedobrze. Stopniowe odpuszczanie kontroli i poszerzanie samodzielności to niezbędny element wychowania. Ważne jest, kiedy i jak tę samodzielność poszerzać.

Żeby móc zostać samemu w domu, maluch musi być w wystarczającym stopniu niezależny od dorosłych. Umieć wykonać podstawowe czynności, sprawnie się poruszać, dosięgnąć do wyłącznika światła. To oczywiste. Dobrze, gdy jest na tyle odpowiedzialny, aby przewidzieć konsekwencje swoich zachowań, krótko mówiąc – wiedzieć, które zachowania są bezpieczne, a które nie, i faktycznie się do tego stosować. O ile przedszkolaki bywają jeszcze nieobliczalne, dzieci w wieku szkolnym (nawet te młodsze, jeśli są wystarczająco dojrzałe) powinny zadaniu podołać. Ale jak to tak, kilkulatek sam w domu? Wyobraźnia podpowiada milion dramatycznych scenariuszy: podpali dom, zaleje sąsiada, połamie sobie nogi, skacząc ze schodów. Potencjalnych zagrożeń w każdym domu jest mnóstwo, ale nie sposób wyeliminować wszystkich. Zapanujmy więc nad tym, na co możemy mieć wpływ. Kluczowe dla powodzenia misji „sam w domu” są właściwy moment i odpowiednie przygotowanie. Na rozstanie, nawet krótkie, gotowe muszą być obie strony. 

Nie rzucajcie malucha od razu na głęboką wodę. Warto zacząć od krótkich wypadów do sklepu czy do sąsiadów. Znikacie na kwadrans czy dwa, jesteście blisko i w każdej chwili możecie zainterweniować. Czas nieobecności wydłużajcie stopniowo, trening czyni mistrza. Co powinno wiedzieć dziecko, które zostaje samo w domu? Przede wszystkim, że jest samo – niedopuszczalne jest znikanie w czasie jego snu. Gdy obudzi się w pustym mieszkaniu, może wpaść w panikę.

Przed wyjściem trzeba upewnić się, że:

- dziecko wie, dokąd wyszli opiekunowie i kiedy wrócą

- wie, do kogo i w jaki sposób zwrócić się o pomoc w razie potrzeby (np. sąsiedzi z przeciwka, do których można zapukać) i zna numery do służb ratowniczych

- potrafi skontaktować się z rodzicami (dziecko nie musi nawet umieć wybijać pełnego numeru, telefon można zaprogramować na wybieranie głosowe lub za pomocą jednego klawisza, do którego będzie przypisany numer mamy lub taty)

- wie, czego robić mu nie wolno (od informowania, że jest samo i otwierania drzwi komukolwiek, przez nadmierne objadanie się, do zakazanych zabaw).

Lista pełna zakazów nie brzmi zachęcająco. Dla równowagi omówcie też, co można w czasie nieobecności rodziców robić (oglądać film, rysować, czytać książkę…). To pomoże wykluczyć realizację szalonych pomysłów, jakie mogą wpaść do głowy w chwili wyjątkowej nudy. 

A co na brak nadzoru mówi prawo? Zgodnie z przepisami, dziecko do lat 7 nie może pozostawać bez opieki w okolicznościach stwarzających potencjalne zagrożenie. Czyli: przedszkolak nie, ale uczeń już jak najbardziej tak. Warto jednak pamiętać, że dzieci są różne i tak, jak zdarzają się wyjątkowo odpowiedzialni i rozsądni pierwszo- czy drugoklasiści, tak nie można z góry założyć, że każdy dziesięciolatek na wszystkie wyzwania, jakie niesie nawet godzina spędzona zupełnie samemu w domu (zwłaszcza te nietypowe, jak choćby awaria prądu), jest już gotowy. Decyzja „kiedy?” w ogromnej mierze zależy od nas samych i od charakteru latorośli. Bo kto zna dziecko lepiej niż jego rodzice?

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Zdrowy kącik do nauki

Agnieszka Radziszowska

Chcę mieć buty na obcasach

Agnieszka Radziszowska

Jest zima, jest zabawa

Agnieszka Radziszowska

Czas ekranowy

Agnieszka Radziszowska

Ja sam!

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze na blogu

Śniadanie, które szkodzi

Agnieszka Radziszowska

Dziewczynka czy chłopczyk?

Agnieszka Radziszowska