Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Sanie szybkie jak Ferrari

Sanie szybkie jak Ferrari
Zabawne, że te sanie marzeń wymyślono na... Nowej Zelandii. Zdjęcie Snolo Sled.

Sześć lat. Tyle dokładnie zajęło wdrożenie do produkcji sań, w których – choć to przecież nie miła memu sercu kobieta – po prostu się zakochałem. Ich projektant Sean Boyd długo nie był zadowolony z prototypu. Sanki z jego wizji miały być lekkie, mocne, składane, a nade wszystko bardzo szybkie. -Jestem słabym narciarzem i niezbyt specjalnie panuje nad snowboardem, ale za to kocham prędkość – Boyd napisał do mnie w krótkim liście. -Dlatego moje sanie miały nie tylko świetnie manewrować i rozpędzać się na stoku jak samochód wyścigowy, ale też prowadzić intuicyjnie. Wsiadasz i jedziesz, bo kto przy zdrowych zmysłach spędzi dwa dni na naukę obsługi czegoś tak prostego i banalnego? Fakt, Boyd zadał pytanie retoryczne. Sanki to sanki, a nie superwehikuł do jazdy po śniegu, którego trzeba się uczyć jak nart, prowadzenia samochodu czy nawigowania jachtem. 

To nie jest plecak. W ten sposób, na własnych ramionach, można nosić... sanki. Zdjęcie Snolo Sled.

Stealth-X w całości zostały zbudowane z włókna węglowego, żeby były lekkie i mocne. Składają się z trzech modułów: wygodnie wyprofilowanego siedziska, niby-kierownicy z centralną płozą z miejscem na wygodne oparcie stóp oraz spinającego te dwie części łącznika. Konstrukcja nieco kojarzy się z tzw. nartosankami, którymi szalało się kiedyś po osiedlowych górkach, prawda? Nie wiem czy Sean Boyd widział takie zabawki, ale w czasach mojego dzieciństwa przeciwpancerne sanie „made in ZSRR” (dla tych co młodsi – ZSRR to Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich; obecnie na tamten kraj mówimy Rosja) były bardzo popularne. Wprawdzie każdy widział, że są strasznie toporne i ciężkie jak czołg T-34, ale na takim sprzęcie szalało się jak złoto.



Wszystko to takie cienkie i na oko wiotkie, ale włókno węglowe wytrzyma nawet uderzenie siekierą. Zdjęcie Snolo Sled.

Kierownica – dokładnie jak ta w nowoczesnych Stealth-X – gwarantuje zwrotność. A co z prędkością, o której tak marzył mister Sean Boyd? Próby na łagodnym stoku wypadły rewelacyjnie - sanie rozpędziły się do 65 km/h i to podobno nie jest jeszcze ostatnie słowo. Stealth-X równie dobrze hamują. Producent - nowozelandzka (!) firma Snolo Sled - twierdzi, że pod tym względem są porównywalne ze snowboardami. Da się je łatwo składać i nosić jak plecach, co na pewno docenią fanatycy zjazdów z górek off-piste (delikatnie mówiąc znajdujących się z daleka od narciarskich szlaków). Jest tylko jedno i to niemałe „ale” – Stealth-X znajdą się w sprzedaży dopiero w styczniu i będzie je można kupić za 3000 dolarów. Dziesięć tysięcy złotych za sanki? Dużo, ale pomarzyć przecież można…

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
Adam Kornacki zapytał(a) 9 maja 2013
Pytanie dotyczy artykułu Sanie szybkie jak Ferrari
Gdzie te czasy zjeżdzania na "nartach" zrobionych z poręczy, ech...
Dominika odpowiedział(a) 8 kwietnia 2014
Niestety, ludzie chca zoraz to innych i nowych rzeczy. Jesli tylko mozna byloby zachowac stare i nowe...
aduss99 odpowiedział(a) 12 maja 2013
Zniknęły już dawno gdzieś...

Polecane wpisy

Dezerterzy

Tomasz Pankiewicz

No risk, no fun

Julia Krupińska

Sanko-narty Snowbull

Rafał Jemielita

Deska łączy pokolenia

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita