Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Sanko-narty Snowbull

Sanko-narty Snowbull
"Śnieżny byk" daje niezłe emocje. Tymi sankami można jechać nawet kilkadziesiąt kilometrów na godzinę! Zdjęcie www.snowbull.at
Snowbull, czyli śnieżny byk. To dziwna nazwa, bo wehikuł dziś przeze mnie opisywany z bykiem nie ma nic wspólnego. Byk jest przecież wielki i ciężki, a na sankach "Snowbull" da się pędzić niczym huragan.

To zabawne jak wielu ludzi wciąż próbuje usprawnić to, co znamy od wieków. Sanki towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów – zaryzykuję stwierdzenie. I jakoś tak dziwnie się zrobiło, że mamy je za anachronizm. Pomyślcie sami. Jak zareagujecie na propozycję „idziemy na sanki”. Człowiekowi robi się najpierw wesoło, ale zaraz przychodzi refleksja. Sanki? I ja mam się wcisnąć na to drewniane (lub metalowe – do wyboru) maleństwo? No, właśnie. Śnieżne wehikuły na płozach, które stoją w naszych piwnicach i grzecznie czekają na zimę, nadają się wyłącznie do muzeum. Przynajmniej w konfrontacji z austriackimi supersankami marki Snowbull.

System przegubów ułatwia skręcanie. Zdjęcie www.snowbull.at

Zamiast normalnych płóz ich projektanci zastosowali... narty karwingowe. Obydwie połączono systemem przegubów i ruchomymi uchwytami, które saneczkarz leżąc na plecach (!) trzyma w rękach. Dzięki temu sanki genialnie skręcają. Ponieważ narty-płozy to model karwingowy, manewrowanie Snow Bullami na stoku jest dziecinnie łatwe i niezwykle przyjemne. Pozycja na sankach i fakt, że siedzisko (choć tu raczej trzeba byłoby napisać – leżanka) jest paręnaście centymetrów nad ziemią dają lepszą optymalizację strugi powietrza. Po ludzku? Człowiek w zjeździe stawia mniejszy opór aerodynamiczny, a więc może pędzić niczym wiatr.

Podesty na nogi zamocowane na noskach nart-płóz. Żeby nie spaść... Zdjęcie www.snowbull.at

Sanki z Austrii nie są ciężkie (7 kilogramów), wyglądają na bardzo solidne i kosztują całkiem przystępnie, bo 600 zł. Nie wiem jak wy, ale ja zaczynam grzebać w zaskórniakach. W końcu tyle śniegu za oknem. Człowiek chciałby sobie trochę pozjeżdżać...  

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Pług na but

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita