Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Schiller: rower wodny XXI wieku

Schiller: rower wodny XXI wieku
Rower wodny nie kojarzy się ze sportem i utrzymaniem formy. Półprawda. Schiller to rower wodny dla wyczynowców.

W kwestii rowerów wodnych mam raczej złe doświadczenia. Kiedyś byłem z moim tatą nad mazurskim jeziorem Święcajty. Miałem wtedy kilka lat i ojciec (nie bez racji za co jestem mu wdzięczny) starał się we mnie zaszczepić wodnego bakcyla a to wsadzając na łódź wiosłową, a to na kajak, a to właśnie na rower wodny. O ile łodzie i kajaki pokochałem od pierwszego pływania, o tyle stalowy rower wodny – totalny grzmot "made in ZSRR" – uznałem za jeden wielki dramat. Wprawdzie pociągały mnie jego pływaki, bo wyglądały jak prawdziwe torpedy, ale tamte rowery wodne były ciężkie, niesterowne i kompletnie nieergonomiczne. Pływało się nimi tylko o pół kroku lepiej niż na betonowej płycie chodnikowej – mówiąc wprost. Jeszcze gorsze są (bo wciąż można je spotkać!) rowery z tworzywa. Dlaczego? Wprawdzie są lżejsze, ale nie da się na nich przyjąć wygodnej dla kręgosłupa pozycji. W efekcie bolą cztery litery, nogi i psuje się humor...
Rower marki Schiller, który został zaprojektowany w USA, ma się do tamtych urządzeń pływających niczym przysłowiowa pięść do nosa. Po pierwsze siedzi się na nim jak na zwykłym rowerze, po drugie – rower jest znacznie lżejszy, nowocześniejszy, na miarę naszych czasów. Zamiast łańcucha ma niewymagający obsługi pasek zębaty, rama jest z aluminium, pływaki są nadmuchiwane, a sterowanie odbywa się przez odpowiednie wychylenie "kierownicy" – jak w normalnym rowerze. Całkiem normalne są również rączki oraz siodełko. Żadna tam ławka czy krzesełko, ale normalne siodełko rowerowe. Schiller występuje w kilku rozmiarach ramy, więc można go dopasować do każdej sylwetki. Jest też składany, co znakomicie ułatwia transport zaś montaż trwa tylko 10 minut. Cena? Hmm. Nowoczesność kosztuje! Rower wyceniają na 6,5 tysiąca dolarów w odmianie zwyczajnej-podstawowej lub 7,5 tysiąca – kolekcjonerskiej (powstanie tylko 250 sztuk). 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita