Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Sharon Stone i jej dobre geny

Sharon Stone i jej dobre geny
Sharon Stone i Martin Mica. Zdjęcie: East News
Ten śliczny młody mężczyzna jest modelem i ma wspaniały sześciopak na brzuchu, a jakby tego było mało, jest od Sharon Stone dokładnie o połowę młodszy.

Ale najwyraźniej wcale mu to nie przeszkadza. Na pewno jesteście złośliwi i zastanawiacie się, jak długo to potrwa? Przypominacie sobie Ashtona Kutchera i Demi Moore. Myślicie – starsza pani jest dobra, żeby zaistnieć, ale w końcu każdy młody chłopak zatęskni za młodym ciałem? Być może. Tylko czy w tym momencie ma to jakiekolwiek znaczenie? Ważne, że Stone wygrała z tabunem młodziutkich, śliczniutkich hollywoodzkich gwiazdek, rozkwitła i wcale nie musiała stwarzać się od nowa przy pomocy skalpela (jak wspomniana Demi). Wbrew pozorom Sharon nie przepada za inwazyjnymi zabiegami. Zrobiła sobie tylko piersi, które wyglądają, jakby miały 20 lat. Lubi się nimi chwalić – zdumiewająco często nie nosi stanika, co ochoczo wyłapują fotoreporterzy, uwielbia plażę, skąpe bikini, albo i topless. Ale może jestem niesprawiedliwa, może to tylko dobre geny?

Jeśli chodzi o twarz, to wygląda zupełnie jak u kobiet w jej wieku. Oczywiście bardzo zadbanych kobiet w jej wieku. W każdym razie twarz Sharon nie została pozbawiona mimiki dzięki wygładzającym zastrzykom z botoksu, jak u Nicole Kidman. Jej usta nie zamieniły się w dzióbek à la Kaczor Donald, policzki nie podniosły do czoła, a oczy nie „poszły na boki”. Stone dużo się śmieje, a wówczas doskonale widać wszystkie jej cudowne mimiczne zmarszczki. Przyłapana „soute” na ulicy w Los Angeles nie wygląda jak w reklamie Diora. I dobrze, tak ma być. Na czerwonym dywanie wciąż jednak potrafi zaczarować każdego. Pewna siebie, uwodzicielska. Gdyby jeszcze raz miała odegrać słynną scenę z przekładaniem nogi na nogę w „Nagim Instynkcie”, na pewno impakt byłby podobny. Bo ona po prostu TO w sobie ma, a TO się nie starzeje.

Sharon jest szczupła. Gibka i wysportowana. Być może to też dobre geny, ale raczej miłość do Pilatesu i pilnowanie wagi. Stone jest wierna diecie, która zwraca uwagę na indeks glikemiczny. Pilates wydaje Wam się nudny i mało energetyczny? Sharon śmieje się, że ona uprawia jego ekstremalną wersję. Stara się poświęcać na ćwiczenia godzinę 5 razy w tygodniu. Ale to się nie zawsze udaje. Czasem będą to 3, innym razem 4 razy. „Mam dzieci, ganianie za nimi też jest formą ćwiczeń”, śmieje się aktorka.

Najwięcej uwagi poświęca nogom (opłaca się, świetne nogi to jej atut), pośladkom i brzuchowi. Góra – tyle tylko, żeby ramiona były jędrne. „Ale nie chodzi tylko o ciało”, przyznaje Stone, „im silniejsze stają się twoje mięśnie, tym lepiej działa twój umysł. Fakt, że coraz lepiej czujesz się ze swoim „zewnętrzem”, sprawia, że coraz lepiej ci ze swoimi emocjami. Przychodzi jasność, łatwiej podejmować decyzje, żyć bardziej produktywnie”. Przekonani? 

Stone na okładce Paris Matcha. 4 lata temu. "50 lat i proszę" - mówi tytuł

Tagi: uroda, dieta, gen geny

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy