Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Smartfon w rękawiczce

Smartfon w rękawiczce
Rękawiczki telefoniczne są produkowane w dwóch wersjach (dla kobiet i mężczyzn) oraz dwóch kolorach (czarnym i szarym). Zdjęcie Hi Fun.com

Zestaw głośnomówiący? Niby prosty i łatwy w zastosowaniu, lecz często krytykowany: „Zastanów się czy warto coś takiego trzymać non stop w uchu, bo to przecież tak niedaleko od mózgu i to promieniowanie, takie szkodliwe”. Ludzie tak mówią, więc ja osobiście wolę telefon nosić w kieszeni i jak najrzadziej przykładać go do ucha (choć o wpływie elektroniki na nasze samopoczucie lub zdrowie niech raczej wypowiadają się lekarze). Większość Polaków ma telefony, a liczba smartfonów (z dotykowymi ekranami i dostępem do Internetu) rośnie lawinowo. Fajnie, ale z małym zastrzeżeniem. Na mrozie ekran dotykowy jest kłopotliwy, bo do jego obsługi trzeba albo założyć specjalistyczne rękawiczki (do obsługi ekranów pojemnościowych montowanych w nowoczesnych GSM), albo w miejsce własnego palca użyć „tkanki” (choć to zabrzmi śmiesznie ekran reaguje także na nos czy pocieranie marchewką kupioną w budce na rogu).

Przyciski na lewej rękawiczce służą odbieraniu i kończeniu połączenia. Wersji dla leworęcznych póki co brak. Zdjęcie Hi Fun.com

Włoskie rękawiczki Hi Fun to technologiczny krok w przyszłość. Wyglądają na zwyczajne włóczkowe, a tymczasem kryją moduł Bluetooth oraz – tylko w tej lewej – mikrofon oraz słuchawkę. I teraz czas na małą dygresję. Był kiedyś taki dowcip o Amerykaninie, Rosjaninie i Japończyku, którzy chwalili się swoimi supertelefonami. Przypomnę go w dwóch słowach: Japończyk miał moduł telefoniczny w czaszce, z kolei Amerykanin gadał do rękawiczki (ściślej do szeroko rozczapierzonych palców), a Rosjanin... No, finał akurat muszę pominąć, bo dowcip skończył się dość brutalnie i po chamsku. Co ma piernik do mojego (włóczkowego) wiatraka? Rękawiczki Hi Fun działają dokładnie jak te u Amerykanina z anegdoty – w kciuku jest słuchawka, a w małym palcu – mikrofon. Na wierzchu są jeszcze przyciski ułatwiające odebranie i kończenie połączenia, projektanci z Italii przewidzieli też małe światełko sprawdzające się w roli mini-latarki. Zasilanie? Z baterii, która trzyma kilka godzin, a gdy się rozładuje to energię można "nabrać" choćby z własnego komputera (przez łącze USB). Ile takie rękawiczki kosztują? Niecałe 50 euro. Gadżet? Tak, ale w polskich warunkach niemal obowiązkowy. Dużo rozmawiamy przez telefon, a mróz - sami wiecie. Zimna nam nie brakuje.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Plecak wielozadaniowy

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita