Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Stanie w korkach skraca życie

Stanie w korkach skraca życie
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org
Taki ponury wniosek można wyciągnąć z badań, w czasie których sprawdzano, co dzieje się z organizmami podróżujących do pracy i z powrotem. Lista przypadłości, które z tym powiązano, jest dłuższa niż korek do Mordoru, a najgorszy z nich jest – oczywiście - stres.

Jest on na poziomie tego, który odczuwa pilot myśliwca przed misją bojową lub policjant prewencji stający naprzeciw nieprzyjaznego tłumu. Brzmi nieprawdopodobnie? Trochę.

Jednak to pomysł nie mój, a Davida Lewisa, który sprawę zbadał bardzo dokładnie. Brytyjczyk przez pięć lat monitorował, jak zachowuje się organizm 125 osób, gdy te podróżują do i z pracy. Sprawdzano ciśnienie krwi, tętno, mierzono nawet fale mózgowe. Dane porównano z odczytami zebranymi wśród pilotów oraz policjantów. Wniosek: jest tak samo, a nawet gorzej.

Lewis bardzo sensownie wyjaśnił, jak to jest możliwe. Mówił: „Ludzie czują się bezsilni, kiedy ich pociąg się zepsuje lub utkną w korku. Piloci oraz policjanci także odczuwają stres, to jasne, ale mają tę przewagę, że mają kontrolę nad sytuacją i są przygotowywani do tego, by nad nim panować.” A to, co mówił, potwierdzały też wyniki, które pokazał. Przy niezakłóconej podróży skurczowe ciśnienie krwi u monitorowanych osób wzrastało do 140. Kiedy dochodziło do czegoś niespodziewanego – np. ktoś utknął w korku - to skakało na 180. To poziom oznaczający duży stres.

A to nie wszystko, bo zarejestrowano też zjawisko tzw. „amnezji podróżnego”. Okazało się, że wielu z badanych nie pamiętało podróży i w ich trakcie nie było w stanie niczym się zająć. I mimo że nic nie robili, to nie odpoczywali, a po dotarciu na miejsce byli zmęczeni, źli oraz rozkojarzeni.

Wtedy jeszcze nie bardzo wiedziano, dlaczego tak się dzieje. Teraz wiemy więcej, bo od tamtego czasu pojawił się szereg innych badań. Wliczając w to i takie, które zgodnie z obecną modą skupiły się na badaniu hormonów obecnych we krwi ludzi podróżujących przez zakorkowane miasta.

- Krew miejskich kierowców – pisał o ich wynikach Charles Montgomery w książce „Miasto szczęśliwe” - to wysokooktanowa mieszanka hormonów stresu. Szczególnie wysoki jest u nich poziom zabójczego kortyzolu, który podnosi ciśnienie, osłabia pamięć oraz koncentrację, czyli robi wszystko to, co opisano jako „amnezję podróżnego”. Oznacza to, że ta nie jest wynikiem rozkojarzenia, ale zestresowania. Co gorsza, kiedy poziom kortyzolu jest podniesiony przez dłuższy okres czasu, to staje się to – zupełnie dosłownie - zabójcze dla naszego organizmu (więcej o nim znajdziecie tutaj).

Najlepszym dowodem na to, że nie są to mrzonki, są kierowcy miejskich autobusów. Jest to jeden z najbardziej niezdrowych zawodów. Ponad 40 proc. z nich cierpi na nadciśnienie. Choroby serca występują u nich znacznie częściej niż u reszty populacji. Podobnie jak depresja, stany lękowe oraz tendencja do nadużywania napojów wyskokowych oraz innych używek. Czyli wszystko to, co wiąże się z długotrwałą ekspozycją na stres oraz siedzącym trybem życia. Nie ma się im co dziwić. Prowadzenie 20-tonowego przegubowca po zatłoczonym mieście nawet brzmi stresująco.

Trudno się też dziwić temu, że kierowcy nienawidzą korków, a my wszyscy nienawidzimy zbyt długich podróży po mieście. Tak jak i temu, że lista przypadłości, które wiążą się z jednym i drugim, jest bardzo długa: to bezsenność, otyłość, bóle pleców i karku, podniesiony poziom lęku oraz stresu, a także – to zmierzyli Szwedzi z Umea University – większe ryzyko rozwodu.

Co można z tym zrobić? Jeżeli jesteś pracownikiem, to być może masz dwie możliwości. O ile tam, gdzie mieszkasz, jest po czym jeździć, to możesz wsiąść na rower, który jest w tym wypadku najlepszy. O ile, bo kluczenie między wściekłymi kierowcami też najzdrowsze nie jest.

O ile jest tam bezawaryjna, punktualna i w miarę sympatyczna komunikacja publiczna, to można się do niej przesiąść i w drodze zająć czymś ciekawym. O ile, bo od stania w korku we własnym samochodzie gorsze jest jedynie stanie w korku w autobusie.

Natomiast jeżeli jesteś szefem, to możesz więcej. Na przykład raz na jakiś czas pozwolić ludziom pracować zdalnie i odpocząć od męczących podróży. Już raz w tygodniu daje człowiekowi oddech i dodaje kilka wolnych, aktywnych godzin tygodniowo, co wiele zmienia i na czym nikt nie traci.

A nic tak nie powinno cieszyć szefa jak zespół uśmiechnięty, zmobilizowany i... zdrowy.

Prawda?

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Ćwiczenia na rozładowanie stresu

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Stres powoduje nadwagę!

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy