Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Jest moc!

Stawiam na sztangi!

Stawiam na sztangi!
Ćwiczenia ze sztangą/ CrossFit MGW, fot. Katarzyna Milewska

Nigdy nie byłam wielką fanką typowych ćwiczeń na siłowni, podobnie jak większości kobiet słowo sztanga kojarzyło mi się tylko z panami spod luster. Wszystko zmieniło się, gdy poznałam CrossFit. Już nigdy nie powiem o sztandze złego słowa.

Zacznę od tego, że choć polecam tu sztangi, wciąż jestem absolutnym fanem treningu kalistenicznego. Praca z ciężarem własnego ciała może być znacznie trudniejsza i wymagająca niż podnoszenie żelastwa. I wcale nie chodzi o deprecjonowanie siłowni. Każdy lubi co innego. Nie mniej jednak dziś śmiało mogę powiedzieć, że zmieniłam zdanie co do pracy na sztangach. Chyba nie tylko ja, bo - podziwiając ładnie wyrzeźbione figury dziewczyn - często słyszę od nich, że zawdzięczają to pracy ze sztangami właśnie. Ja przekonałam się do nich przy okazji treningów CrossFitowych i zamierzam pozostać im wierna.

Boicie się, że od żelastwa wasze ciało będzie zbyt umięśnione (to pytanie kieruję głównie do kobiet, panowie nie mają zwykle podobnych obaw)? Już was uspokajam! Organizm kobiet wytwarza naprawdę niewielkie ilości testosteronu. A to właśnie ten hormon jest „budowlańcem” imponującej muskulatury. Kobiety mają go aż 10 razy mniej, więc spokojnie – wychillujcie!

A teraz do rzeczy. Większość ćwiczeń ze sztangą (przysiady, rwania, martwy ciąg) są ruchami złożonymi, które angażują do pracy nie tylko wszystkie duże partie mięśniowe, ale również wiele stawów oraz mięśnie stabilizujące tułów. Wykonywanie ćwiczeń na wolnych ciężarach angażuje szerszą niż w przypadku maszyn partię mięśni oraz zapewnia rozwój siły funkcjonalnej. No dobra, ale co ważniejsze – świetnie, absolutnie świetnie rzeźbi ciało i dodaje siły. Poza tym podnoszenie ciężarów pozwala spalić więcej tłuszczu z okolic brzucha, obniżyć stres i zapobiegać chorobom układu krążeniowo-oddechowego. Oczywiście tylko pod warunkiem, że wykonujemy je prawidłowo pod względem technicznym! Jeśli nie potraficie pracować ze sztangami, bezpieczniej będzie na początku postawić na maszyny. Doradzałabym jednak edukować się w temacie i pracować ze sztangą lub na przykład odważnikami kettlebells. Dlaczego? Bo trening z obciążeniem zewnętrznym daje znacznie szerszy i pełny zakres ruchu. Nie izoluje go w sztuczny, wymuszony przez maszynę sposób. To doskonale rozwija ciało, dodając mu siły. I powtarzam – nie znaczy, że nagle w bicepsie pojawia się 40 cm. To tak nie działa! Osoby wzbogacające trening aerobowy o ćwiczenia siłowe spalają niemal sam tłuszcz, nie spalając przy okazji mięśni.

I jeszcze ciekawostka – czy wiecie, że taka sama waga mięśnia zawiera około 18% mniej miejsca niż ważąca dokładnie tyle samo tkanka tłuszczowa? Dzięki uzupełnieniu treningów o ciężary, ubrania będą leżały lepiej, ciało będzie ładnie ujędrnione, a skóra zacznie wyglądać tak, jak sobie wymarzyłyście (tu też zwracam się do kobiet. Niesprawiedliwość tego świata sprawiła, że wy - panowie - z cellulitem raczej nie macie nic wspólnego). Ćwiczenia złożone ze sztangą czy kettle'm to doskonała broń na cellulit!

sztanga

cwiczenia ze sztangą

cwiczenia ze sztangą

cwiczenia ze sztangą

Ćwiczenia ze sztangą/ CrossFit MGW, fot. Katarzyna Milewska


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Dziewczyno, nie bój się siłowni!

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy

Zgrabna pupa – ćwiczenia na pośladki

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Jak pozbyć się oponki z brzucha?

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Kiedy bolą lędźwie

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Stopy są ważne!

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał