Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Stuffa – bezrękawnik (nie tylko) na lotnisko

Stuffa – bezrękawnik (nie tylko) na lotnisko
Całkiem zwyczajna kamizelka... bagażowa. Zdjęcie stuffa.co.uk
Pierwszy lot w taniej linii kosztował mnie ekstradopłatę. Nie doczytałem, że za wszystko co niosę w rękach (nawet laptop) trzeba zapłacić. Gdybym miał bęzrękawnik Stuffa mógłbym zaoszczędzić...

Bez rezerwacji miejsc i darmowej kanapki na pokładzie, ze zmniejszonym bagażem oraz przy lądowaniu daleko od wielkich lotnisk można poruszać się znacznie taniej.  Strasznie buńczucznie to zabrzmi, ale ja nie kupuję pomysłu latania za ćwierć darmo. Wiecie dlaczego? Bo denerwuje mnie to przepychanie w kolejce ludzi (wciąż myślą, że samolot to autobus pekaesu i że nie dostaną się do środka bez użycia siły fizycznej). Bo każą mi płacić krocie za każdą butelkę wody i podobno już wkrótce zaczną pobierać opłaty za skorzystanie z podniebnej wygódki. Nie podoba mi się także z tego powodu, że po lądowaniu muszę kombinować. Jak zabrać – nawet gdy podróżuję z najlżejszym dopuszczalnym bagażem – kilogramy i przenieść je bez zmęczenia. Przesadzam? No, nie wiem. Przecież "tanie lotniska" są zazwyczaj daleko od większych miast (jak nasz Modlin) i często ich komunikacja z resztą świata jest słaba. Człowiek musi nieść kilometrami walizki, zmieniać autobusy i pociągi. No i ten fakt, że nie mogę zabrać do ręki nawet torby na laptopa. Przecież nie włożę go do głównego bagażu, bo ukradną lub – jeśli będę miał więcej szczęścia – zgniotą, uszkodzą lub zniszczą...

Męska kamizelka jest czarna. Zdjęcie stuffa.co.uk

Dlatego Stuffa Jacket z Wielkiej Brytanii to dla mnie wynalazek stulecia. Patent opracowała grupka zapaleńców z Sandro Cafasso z południa Angliii na czele. Cafasso spędził przynajmniej 15 lat jeżdżąc po całym świecie w poszukiwaniu fal dobrych do surfowania i stoków idealnych do szaleństw na snowboardzie. Sandro nie jest stary, nie ma wielkiego budżetu, więc – siłą rzeczy – lata właśnie tanimi liniami. I widać denerwuje go to samo, co mnie. Owocem tej wściekłości jest bezrękawnik z wewnętrznymi kieszeniami. Wygląda całkiem normalnie, ale pod podszewką kryje 12 różnej wielkości schowków. Co do nich wejdzie? Na przykład koszulki na zmianę, skarpetki, spodnie, portfel, telefon, szalik, rękawiczki o łącznej masie aż... 5 kilogramów. Sandro podpowiada: -Nie przesadźcie z wypychaniem kieszeni, bo to źle wygląda! I dodaje: -Uważajcie tylko na płyny, bo do „Stuffa” wejdzie sporo butelek, a tych wozić samolotem nie wolno. Wiemy, dziękujemy. Czekamy również na nową dostawę tych kamizelek, bo pierwsza seria sprzedała się na przysłowiowym pniu. Aha, Stuffa jacket są w wersji dla pań i panów, można też dobierać ich kolory (te na zewnątrz i podszewki). Cena w sieci około 350 zł.

 

Wersja dla pań - żywsza kolorystycznie i ciut mniejsza (nie znaczy mniej ładowna). Zdjęcie stuffa.co.uk

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Wózek wszechmogący

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita