Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Szkiełko czy oko?

Plaża, piknik, koncert, zakupy w centrum handlowym.  W każde z tych miejsc możesz wybrać się z dzieckiem i w każdym stracić je z oczu. Chwile, gdy maluch znika, a ty bezradnie rozglądasz się wokół, to koszmar, który wielu ojców przeżyło na jawie. Na szczęście są sposoby, żeby tego uniknąć.

Rynek produktów elektronicznych oferuje całkiem spory wybór gadżetów ułatwiających zlokalizowanie zagubionego w tłumie (lub zbyt ochoczo oddalającego się) malucha i jego szczęśliwy powrót pod skrzydła taty.

Lokalizator. To zazwyczaj proste dwuczęściowe urządzenie dające poczucie kontroli nad sytuacją. Jedną część (może to być zawieszka w formie maskotki, zegarek, bransoletka – propozycji jest wiele) montujesz  dziecku, drugą chowasz  do kieszeni.  Jeśli urwis gdzieś zniknie, naciskasz przycisk na swoim nadajniku, a odbiornik przyczepiony do małego bucika czy paska zaczyna wydawać serię dźwięków. Na tyle donośnych i irytujących, żeby malucha zlokalizować, ale też zwrócić uwagę otoczenia na potencjalnie niebezpieczną sytuację, w jakiej mógł się znaleźć. Sprytniejszy lokalizator odbierze sygnał z nadajnika i wskaże kierunek poszukiwań (oraz odległość do przebycia!) na małym wyświetlaczu LCD. Bardziej wyrafinowane urządzenia pozwalają ustalić maksymalny dystans, na jaki dziecko może się oddalić. Sygnał alarmowy uaktywnia się po przekroczeniu tej granicy.

Zdjęcie: www.yankodesign.com

Brzmi jak wirtualna smycz?  Alternatywę daje identyfikator, na przykład w formie zegarka. Za kolorowym, atrakcyjnym z punktu widzenia kilkulatka kształtem kryje się urządzenie z możliwością zaprogramowania 5 numerów telefonów, z których jeden jest wciąż pokazywany na wyświetlaczu. Gdy mały poszukiwacz przygód postanowi wybrać się na samodzielną wyprawę, identyfikator pozwoli osobie chcącej udzielić mu pomocy łatwo i szybko skontaktować się z opiekunem i oddać zgubę we właściwe ręce.  Jeśli nie zależy ci na gadżetach, możesz nałożyć na przegub syna czy córki najzwyklejszą opaskę adresową i tam wpisać potrzebne dane.

Żadne z tych ułatwień, choć w sytuacji kryzysowej prawdopodobnie pomoże, nie zastąpi czujnego oka  i pewnego uścisku ojcowskiej dłoni. Bajer, efektowna ozdoba – można to lubić, ale złudne poczucie bezpieczeństwa warto zamienić na pewność, że w chwili zagrożenia maluch będzie wiedział jak się zachować, kogo poprosić o pomoc, jakie informacje o sobie podać. Czas na męską rozmowę.

Tagi: zjawisko, dziecko

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Bez kasku nie jadę

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska