Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Szok! Kasia Cichopek na diecie! W ciąży!

Szok! Kasia Cichopek na diecie! W ciąży!
Kasia Cichopek - brzucha jeszcze prawie nie widać. Zdjęcie: East News
Zwariowała! Przecież kobiety w ciąży mogą więcej. Jeść, tyć, marudzić, wymagać. Ale żeby kobieta w ciąży (taka np. Kasia Cichopek) zamiast sobie folgować była na diecie?

Żeby nie było - to nie jest dieta 1000 kalorii, na której naprawdę trudno przeżyć i bez dziecka w brzuchu, tylko dieta 2000 kalorii. Tyle mniej więcej powinniśmy jeść, żeby normalnie wyglądać, co, jak wiadomo nie jest łatwe, bo rzeczy pyszne mają miliony kalorii, bo przecież kalorie są z całego jedzenia najsmaczniejsze. Kasia nie wierzy swoim umiejętnościom kucharskim, nie wierzy, że nie będzie oszukiwać przy przygotowywaniu posiłków (napisali "łyżka ryżu". A może być wazowa w takim razie?), dlatego postawiła na firmę cateringową. Taka  firma dostarcza jej codziennie 5 pudełek, a w każdym pudełku zamknięty jest jeden posiłek. Śniadanie, podwieczorek, obiad, przekąska i kolacja. Wszystko odmierzone, odważone, kalorie skrupulatnie policzone. Człowiek ma jeść regularnie, co trzy godziny, ale tylko to, co mu przyniosą pod drzwi. Żadnego nadprogramowego jabłuszka, żadnego koszyczka truskawek czy czereśni. Tylko to, co w pojemniczkach. Taka dieta jest dosyć droga (gotowanie w domu na pewno kosztuje mniej), ale całkiem dobrze działa. Obserwowałam koleżanki. Ale w sumie nie o to chodzi. Polski problem polega na tym, że Kasia Cichopek jest w ciąży, a kobiety w ciąży nie powinny liczyć kalorii, tylko dogadzać sobie. I dzidziusiowi. Bo szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. A widział ktoś szczęśliwego człowieka chudego?

2000 kalorii to nie jest odchudzanie. To próba utrzymania w miarę sensownej wagi w czasie ciąży, co nie jest łatwe z rozmaitych powodów. Kasia jest mała, kiedyś była dużo pulchniejsza niż teraz. Jej ciało to pamięta i na pewno bardzo szybko wróciłoby do swoich pulchniejszych kształtów. Jeden głębszy oddech i dwa kilogramy do przodu, jak mówi moja koleżanka. Wiele kobiet odpuszcza sobie w ciąży i zakłada, że wrócą "do siebie" po urodzeniu dziecka. Ale mi się wydaje, że łatwiej opanować żądzę pochłaniania góry czekoladek i delikatnie zrzucać pozostałe +5 kilo po porodzie, niż odpuścić sobie i pocić się potem nad +20. Szok kolejny, to jak kobieta w ciąży chce jeszcze ćwiczyć. Spacery - dozwolone, ale żeby na fitness zaraz szła? Przecież to jej na pewno zaszkodzi, a jeśli nie jej, to dzidziusiowi. I co wtedy? Nigdy sobie nie wybaczy! Lepiej więc leżeć, jeść, na zwolnienie od razu iść, żeby móc regularnie leżeć i jeść. I nabierać masy. A dziecku nic z naszej masy nie przyjdzie. Nie będzie dzięki temu ani większe, ani zdrowsze. Dlatego taki trend dietetyczny bardzo mi się podoba. Go, Kasia, Go!

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy